Uwolnienie

Bąbelki powietrza ulatywały mu nosem. Uciekały, jak wypuszczone  na wolność motyle, które nie wiedzą, w którym kierunku w pierwszej kolejności odtańczyć taniec uwolnienia. On zaś został na dnie. Przygnieciony. Zalany Żalem. Czytaj dalej

Reklamy

Przeciągi hulały

Dostał w twarz. Ale trwało to tylko chwilę. Bo przecież to niemożliwe. Zadany ból szybko wyparował, jak woda na gorącej blasze. Gdyby pozostał, stałby się żrącym, śmiercionośnym kwasem. Dlatego musiał odejść.

– Przepraszam panią, ale zaszła jakaś pomyłka. Trafiła pani pod zły adres. Czytaj dalej

Protest

– Zacznij wreszcie odbierać od nich telefony! Ne wiem zupełnie o co wam poszło, ale czas najwyższy, żebyś zaczął z nimi gadać! Ile można się gniewać?! Ile można kogoś ignorować? Spotkajcie się, pójdźcie na kawę, powiedzcie sobie co wam leży na wątrobie, jak trzeba, dajcie sobie po razie. Ale zacznijcie wreszcie ze sobą rozmawiać! Czytaj dalej

Nienapojony kwiat

– Czarno – biało… – przyznał cichutko, ze wstydem.

– Żartujesz? – aż przekrzywiła głowę ze zdumienia. Trudno jej było uwierzyć.

– Naprawdę… Tak widzę świat. Utknąłem. – odpowiedział ze wstydem. – Szukam, szukam i nic. Porozkładałem sobie schematy jak leżaki na plaży, jeden obok drugiego, w takich samych odległościach. Ścisnąłem głowę czepkiem rzeczywistości, jak imadłem. Czytaj dalej

Na wczoraj

Najpierw uderzył go w ramię. Delikatnie, miał to być lekki szturchaniec, uprzejmy sygnał ostrzegawczy. Jednak Człowiek nawet tego nie poczuł. Zmęczenie nie poddawał się. Stanął naprzeciwko, zaczął machać Człowiekowi przed nosem rękami, robić śmieszne miny, wystawiać głupio język. Nic. Żadnej reakcji. Czytaj dalej

Podwórka dwa

Widziany przez dziury w płocie musiał wyglądać co najmniej dziwnie. Czasem szedł pewnie przed siebie, czasem przeskakiwał z nogi na nogę, to na lewo, to na prawo. Przymierzał, próbował, przyglądał się uważnie. Potem odchodził, oceniał z daleka, by po jakimś czasie namysłu podejść ponownie i przestawić w inne jednak miejsce. Czytaj dalej

Spotkanie

Cieszył się ogromnie. Jak dziecko, które dostaje wymarzonego i wyśnionego misiowego przyjaciela. Pokrewną, puszystą  duszę, która dotyka światem pełniejszym.

Nareszcie. Załapał o co chodzi. Przypomniał sobie, o co chodzi. Przypomniało mu wewnętrzne dziecko, które przecież pamiętało to bez słów, to on sam zabronił mu wspominać. Czytaj dalej