Kopciuszek – aktualizacja

Kopciuszek układała swój plan od dawna…. Wtedy, gdy inni myśleli, że cierpliwie oddziela groch od popiołu, pokornie przyjmując swój los, ona w serdecznej gościnie swej niezawodnej samotności układała punkt po punkcie swoje szczęście. Jakże cieszyła się tym smakowitym słowem – Swoje. Nawet gdy pojawiała się Matka Chrzestna – chowała misterny plan Swojego szczęścia starannie pod poduszkę. Wiedziała, że Matka Chrzestna, jakkolwiek poczciwa osoba, jednak starej daty, ma dla niej inny plan, którego Kopciuszek nijak nie byłaby już w stanie nazwać Swoim. Mogłaby to zrobić tylko Matka Chrzestna, która zawsze marzyła o wielkim świecie… a to Swoje – „matkochrzestnowe” już nie należało do Kopciuszka.

Gdy nastał długo oczekiwany bal, rytmicznie wybijała północ, Kopciuszek biegła, jak przystało w dobrej bajce, przez korytarze pałacu Księcia, potykając się w niewygodnych pantofelkach na wypolerowanej posadzce. Zatrzymawszy się na chwilę przed wielkim lustrem w holu, przyjrzała się uważnie swojemu odbiciu.

– Jak ja wyglądam w tym różu! – skrzywiła się z irytacją i nie mogąc odmówić sobie przyjemności – wystawiła swojemu odbiciu język.

Nie musiała długo czekać. Wymuskany i piękny Książę już biegł wraz z całymi zastępami służby i dam dworu.

– No proszę – pomyślała – zapomniałam nawet o pantofelku, a on i tak biegnie jak kot z pęcherzem. Nawet nie zauważył, że coś się nie zgadza – westchnęła głośno, po czym z niemałą ulgą zdjęła pantofelki. Wcisnęła je zdumionemu Księciu w dłonie, po czym odwróciła się na pięcie w stronę wyjścia.

– Nie lubię różu, niewygodnych pantofelków a na groch mam uczulenie. Książę nie jest w moim typie, zresztą, i tak podejrzewam, że woli chłopców. Idę obudzić Śpiącą Królewnę, niech nie myśli naiwniaczka, że może obudzić się dopiero za sto lat.

kopciuszek

Reklamy

11 thoughts on “Kopciuszek – aktualizacja

  1. Nasza aura zależy od wiary w swoje możliwości, a ten dar kształtują w nas rodzice, przyjaciele i cały otaczający nas świat. Jeżeli którykolwiek z tych trybików nie zazębi się, bo ktoś próbuje pokierować naszym życiem według własnych kryteriów, jak Matka Chrzestna Kopciuszkiem, to możemy ugrzęznąć w bagnie różu, niewygodnych pantofelkach i jeszcze z alergią na groch, zamiast wierzyć w swoją perfekcyjność, mądrość, urodę, a przede wszystkim w możliwość czerpania pełnymi garściami szczęścia. Kopciuszek nie wierzył w siebie, przez to Książę wydał mu się nie w jego typie… gejem… Prawda, jak często podobnymi argumentami uzasadniamy okazje do szczęścia, które zaprzepaściliśmy przez brak wiary w siebie?

    Lubię to

  2. Te opowiadania mogą mieć na potrzebujących faktycznie pomocy zły wpływ. Czyta taki opowiadanie, podpasuje sobie swój problem i zamiast pójść do fachowca psychiatry, psychologa,psychoanalityka, to czeka, we łbie mu się miesza i robi sobie lub innym krzywdę. U nas ciągle wizyty u fachowców od głowy nie są popularne, Jeżeli już, to w tajemnicy, najlepiej w innej dzielnicy, bo zaraz będą gadali. Napisałam ten komentarz, bo interesuje mnie, czy takie teksty faktycznie mogą komuś pomóc, są obojętne, a może szkodzą? Jakby ktoś się wypowiedział, bo sama już nie wiem… blondyna jestem.

    Lubię to

    1. Grażyno, opowiadania terapeutyczne mają na celu skłonienie do refleksji, zatrzymania się, uświadomienia sobie naszych automatycznych działań, przekonań czy mechanizmów. Nie stanowią konkretnej recepty ani mądrej porady co należy zrobić. Każdy zobaczy w nich to, co jemu jest najbliższe, co podpowie jego doświadczenie i weźmie z nich to, co sam uzna za ważne.

      Opowiadania takie absolutnie nie zastąpią konsultacji ze specjalistą, ale, kto wie, może dla kogoś staną się dodatkowym bodźcem czy inspiracją, która właśnie zachęci do podjęcia terapeutycznej pracy nad sobą? Jak sama zauważyłaś, warto podejmować działania oddemonizowania specjalistów od zdrowia psychicznego 🙂

      Pozdrawiam serdecznie

      Lubię to

  3. Ta wersja podoba mi się znacznie bardziej od oryginału. Wreszcie kobieta w bajce nie jest ani biedną sierotką,która czeka,aż ktoś ja uratuje,ani wiedźmą,odsunietą na margines,z której pomocy korzysta się w tajemnicy. My.kobiety,jesteśmy silne i mądre,doskonale wiemy,czego nam w życiu potrzeba,co nas uszczęliwia. Zbyt często niestety,poświęcamy się dla innych,zapominając o sobie. Mnie ta bajka dodała skrzydeł! i utwierdziła w przekonaniu,że jestem tak samo ważna jak każdy inny człowiek,ani mniej ani więcej.

    Lubię to

  4. ….ale każdy marzy żeby życie było bajką, a tu rozczarowania, bo pocałowana żaba w księcia się nie zamieni, lub szewczykowi Dratewce siarki zabraknie żeby smoka nakarmić lub też na Kopciuszka pantofelek nie pasuje. A może używamy złych kryteriów do wyboru żaby, szewczyka, pantofelka? Nie wszystko złoto co się świeci, nie każda żaba, to książę w kamuflażu…..
    A Eluchy nawiązując do Twojego wpisu… aż go zacytuję: ” My.kobiety,jesteśmy silne i mądre,doskonale wiemy,czego nam w życiu potrzeba,co nas uszczęśliwia. Zbyt często niestety,poświęcamy się dla innych,zapominając o sobie.” to odbyłem ostatnio fascynującą rozmowę z pewną kobietą, w czasie której, jako czołowa feministka świata, wyraziłem prawie dokładnie zawarty w tym zdaniu pogląd, a to, że jest niemalże identyczny z Twoim dzisiaj zobaczyłem. Okazało się, że tak skrojona szata moją rozmówczynię uwierała. Nie miała potrzeby „doskonale wiedzieć” Co Ty na to?

    Lubię to

    1. Franek,niektórzy (nie tylko niektóre) nie chcą siegać po to,co ich uszczęśliwia. Czasem ze strachu,czasem z wygodnictwa. A czasami dlatego.że ‚śpią’,omotani światem zewnętrznym i jego bajkowoscią. I nie widzą,że szczęścia nie ma ‚na zewnatrz;,znajdziesz je tylko ‚w środku’. jesli chcesz poszukać.

      Lubię to

  5. Ile to w naszym życiu jest tych bajkowych „matek chrzestnych”…? Telewizja, internet, prasa kolorowa, szeregi tzw. specjalistów różnej maści mówią co robić, żeby być szczęśliwym. W gąszczu tych informacji trzeba się zatrzymać i zapytać samego siebie: CO DLA MNIE JEST WAŻNE? Czym jest szczęście według mnie? Trzeba jak ten Kopciuszek wziąć sprawy we własne ręce i nie pozwolić innym decydować o sobie, a potem wybudzać z letargu znajome naiwniaczki i naiwniaków;)

    Polubione przez 1 osoba

  6. To w końcu kto był rozgrywającym w tej bajce? Książę, który organizował bal i poszukiwania czy Kopciuszek, który starannie zaplanował plan uwiedzenia siebie? Wierzymy, że to my panujemy nad sytuacją, ale czy zbyt łatwo nie dajemy się ponieść „chwili i przeznaczeniu „? Przynajmniej łatwiej później przyznać, że to nie naszą wina, że byliśmy zauroczeni. Że… Nie, nie daliśmy się wykorzystać. Tak po prostu musiało być, drogi Książę/Ksiezniczko…

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s