Wielkie Oczy

Uciekała… wciąż, coraz dalej… ku zachodowi słońca, ku wschodowi… bez różnicy dokąd.

Im szybciej biegła… ON był coraz bliżej. Słyszała jego pewne, stukające rytmicznie kroki, czuła zimny oddech na plecach, który paraliżował i zamieniał jej myśli w migotliwy i kłujący szron. Czasem odwracała głowę… aby spojrzeć w jego wielkie oczy.

Stosowała różnorodne metody ucieczki. Była w tym niezwykle twórcza i pomysłowa. Niemal była z siebie dumna.

Czasem biegła na oślep, w panice, pozwalając szalonemu instynktowi stać się jej przewodnikiem.

Innym razem, zwłaszcza, gdy wchodziła w tłum ludzi na rozkrzyczanym, kolorowym targu – udawała, że GO wcale nie dostrzega. Rozmawiała z uśmiechem ze sprzedawcami, wąchała kwiaty, smakowała soczyste owoce… Tylko ON wiedział, ile kosztuje ją ten „radosny, beztroski” uśmiech…. tylko ON wiedział, że wcale nie czuje aromatu kwiatów ani słodyczy owoców, które dławią jak śmiertelna trucizna…

Miała jeszcze jedną metodę… wchodząc na granicę, ni to snu, ni to jawy, owijając się kołyszącą mgłą… Była… I nie była… Nie wiedziała… Nie czuła….

Mimo upału czuła dziś dojmujące zimno. Skierowała twarz ku słońcu, próbując ogrzać się świetlnym pledem. Spod przymrużonych powiek spojrzała na horyzont… przekręciła w zadumie głowę… Tyle możliwości… Tyle dróg… Tyle celów… Przymknęła oczy rozmarzona…

Stanął tuż przed nią, zasłaniając promienie słońca. Poczuła chłód i ciemność… Zadrżała.

-Nie chcę więcej uciekać… – pomyślała.

Otworzyła oczy.

-Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?

Patrzył na nią ogromnymi oczami. Zobaczyła w nich wszystko, co było w stanie wymyślić jej przerażone „Ja”. Zacisnęła pięści i zdołała po raz pierwszy spojrzeć na całą postać. Cóż za niespodzianka …to nie ON. To ONA. Co więcej, wygląda całkiem znajomo. Chwyciła JĄ za rękę i poprowadziła pod drzewo.

-Zapraszam Cię, usiądźmy w Cieniu. Chyba nadszedł czas zapoznania…

carnival-411494_1280

Reklamy

3 thoughts on “Wielkie Oczy

  1. Czy to nie o nas? Ludziach? Postrzegamy siebie przez pryzmat tego, jak widzą nas inni. Ale przed lustrem stajemy nadzy, bezbronni, sami, prawdziwi. Widząc siebie dostrzegamy niedoskonałości, które skrzętnie ukrywamy przed światem. Nikt nie może zauważyć skazy na pomniku naszej „idealnej” osobowości. Jesteśmy przecież piękni, młodzi, tyle osiągnęliśmy… Ale w ciszy własnego odbicia chce się nam wyć! Do kogo? Do nas. Że nie jest tak jak miało być, że wtedy nie zrobiliśmy tak a tak, że gdybym cofnął czas… Ale jesteśmy tu i teraz. I najwięcej przerażenia budzi w nas nasze wyimaginowane lepsze JA…

    Polubienie

  2. Dobrym rozwiązaniem jest konfrontacja z lękami, a nie ucieczka przed nimi. – Jeśli uciekamy to lęk i tak nas dogania. Jak cień, który cały czas jest obok. Jeżeli jednak usiądziemy tam, gdzie nie ma słońca, to cień znika. Z lękiem jest tak samo, dlatego warto się zatrzymać i spojrzeć na wszystko z boku.

    Polubienie

    1. Słońce dopiero wraz z cieniem tworzą całość.Na ogół łatwiej nam przyjąć tę słoneczną stronę – siebie, świata, innych i tylko jej staramy się trzymać. Niektórzy jednak, np. w depresji, będą widzieć wyłącznie ciemność. I to także będzie prowadzić do zniekształcenia rzeczywistości. Równowaga i łączenie to niełatwe zadanie… a jednak najbardziej nas urealnia.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s