Szczęście wyłącznie warunkowe

– Kiedy?

– Kiedy będzie sprzyjający układ gwiazd. Słyszałam, że w lipcu przyszłego roku będzie fantastyczna koniunkcja Jowisza, Saturna i Wenus. Przy nowiu Księżyca.

– Dopiero wtedy?

– Nie rozumiesz, że teraz nie mam czasu?! Boże, jak ty nic nie rozumiesz! Pieniędzy też nie mam. I w ogóle głowy do tego teraz absolutnie nie mam. Tyle mam aktualnie poważnych rzeczy w swoim życiu. Cały czas coś się dzieje. Muszę podejmować rozsądne decyzje, dokonywać wyborów, być człowiekiem odpowiedzialnym i wydajnym. Nie spóźniać się do pracy, gotować obiad i okna myć.

– A potem nie będziesz musiała?

– Jasne, że nie. WTEDY będę miała czas, osiągnę spokój, którego potrzebuję, nikt nie będzie mi przeszkadzał. Wówczas wprowadzę w życie osobisty plan rozwoju w pięciu krokach. Tak w pełni, rozumiesz, nie na pół gwizdka, jak mogłabym teraz. Przeczytam wszystkie mądre podręczniki i artykuły, będę doskonałą matką, jakże przy tym kompetentną zawodowo, będę miała okrągłą pupę, talię osy i żadnych odrostów, będę pewna siebie, zawsze będę miała błyskotliwe riposty i nigdy więcej nie zrobię już z siebie niedorajdy życiowej.

– Ach tak…

– A poza tym może do innych dotrze wreszcie, że ja mam do tego prawo. Może wtedy to sobie uświadomią. I pozwolą mi, dadzą przestrzeń, zrozumieją, uszanują. Bo teraz chyba wciąż nie umiem im tego wyjaśnić, wiesz? Ale WTEDY znajdę odpowiednie słowa. Albo, kto wie, może oni tak sami z siebie pójdą po rozum do głowy i sami mi pomogą.

– A jeśli wciąż nie będą rozumieć?

– To będę wciąż szukać odpowiednich słów, wyjaśnień i argumentów, żeby ich przekonać.

– A jaki oni mają interes w tym, żeby porzucić swój wygodny punkt widzenia na korzyść twojego?

-Bo przecież tak powinno być!

– I co się stanie, gdy te wszystkie wyczekiwane rzeczy nareszcie się dokonają?

– I wtedy to właśnie będę szczęśliwa.

photo-1421986527537-888d998adb74

Reklamy

15 thoughts on “Szczęście wyłącznie warunkowe

  1. Trzeba wykorzystać dzisiejszą datę i zrobić z niej prezent dla siebie.
    „Wtedy” na „teraz” zamienić, a „inni” na „ja”.
    I to już.
    Świetne opowiadanie.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Nic dodać,nic ująć. Niby śmieszne,a płakać się chce 😦
    Czasem trudno na codzień o tym pamietać,ale bardzo się staram-jutra może nie być!

    Lubię to

    1. Śmieszne jak czytamy, przerażające, jak uświadamiamy sobie, że tak faktycznie robimy i mówimy. To są autentyczne słowa ludzi wokół mnie, znajomych, przyjaciół, pacjentów. I, nie wyprę się, moje również. Ludzie niezwykle skutecznie unikają szczęścia.

      Lubię to

  3. Po przeczytaniu moje odczucie:to sprzeciw, bunt i że to utopia… nie! nie! nie!, to złe rozumienie szczęścia przez bohaterkę. Takie „szczęście warunkowe” o jakim marzy Pani „okrągłą pupa” wzbudziło we mnie mega kontrowersje… i pewnie dlatego, że zbulwersowało, to fantastyczne jest to opowiadanie.
    Znam przypadek, że Ktoś był kochany, miał wybudowany dom, spłodzonego syna, córkę, posadzone drzewo, krągłą pupę, inteligencję, pieniądze, mógł też rozwijać się w dziedzinach w jakichkolwiek by sobie nie zamarzył. Posiadał więc wszystko co tylko sobie można wyobrazić do szczęścia.Hm jak sobie teraz o tym Kimś pomyślę to nawet nikt nie negował Jego prawa do tego, nie zazdrościł, nie zabierał przestrzeni, był rozumiany szanowany…. Posiadał WSZYSTKO i dlatego, że nie mógł znaleźć kolejnych wystarczająco ambitnych celów, zniszczył co posiadał i zaczął budować swoje szczęście od nowa.
    Czy sytuacja, że mam nieograniczoną ilość pieniędzy, czasu, jestem najinteligentniejszy, najprzystojniejszy, nikt i nic mnie nie ogranicza, nie muszę wybierać pomiędzy opcjami, podejmować decyzji, a wszystkie kobiety które mi się spodobają wskakują mi do łózka, jest faktycznie aż takim szczęściem? To nudy!
    A może szczęście, to nie to wszystko mieć, a umieć odnajdować malutkie szczęścia w tym co dzieje się wokoło nas i z tego budować nasze szczęście krok po kroku, bo posiadanie wszystkiego rodzi niestety pytanie: to po co mam dalej żyć, nie mam przecież już nic do zdobycia…. i kończy się np jak w przypadku Ktosia…..

    Lubię to

    1. Czy w ogóle jest możliwe, aby posiadać WSZYSTKO? Albo może inaczej – czy jest możliwe, aby mieć poczucie posiadania/osiągnięcia wszystkiego? A co z rozwojem, ciekawością poznawczą, marzeniami, wyzwaniami (bo kwestie materialne już pomijam)?
      Z drugiej zaś strony – czy to mówienie o konieczności cieszenia się z „małego” szczęścia nie odbiera nam jego wartości? Skoro jest małe, to pewnie gdzieś musi być i większe. I wtedy pojawia się potrzeba, albo nawet właśnie głęboka frustracja, ze to Duże Szczęście (czyt. właściwe, pożądane, najlepsze, pełnowartościowe) jest daleko, za siedmioma górami i siedmioma warunkami…

      Lubię to

      1. Bo wielkie szczęście – składa się z wielu ELEMENTÓW…. malutkich szczęść. Nigdy ich nie wyłapiemy wszystkich i nie będziemy wiedzieli ile ich zostało jeszcze do wchłonięcia, ale najgorsze jak ich albo w ogóle nie nie widzimy i nie cenimy, albo wydaje nam się, że już wszystkie są wchłonięte przez nas. Zresztą stopniowanie szczęścia jest wątpliwe. Ktoś albo jest szczęśliwy, albo nie i już!
        A czy się ma już wszystko czy nie, to kwestia bardziej posiadania odpowiedniej wyobraźni by potrafiła uruchomić te marzenia, ciekawość poznawczą….

        Lubię to

      2. O,właśnie! Szczęście to szczęście,nie ma rozmiaru 🙂 czy kubek herbaty w zimny zimowy wieczór nie jest tak samo cudowny jak podwyżka od szefa? Czy nie wywołuje dokładnie tych samych uczuć? 🙂

        Lubię to

    2. Nie zgodzę się z Tobą,Franek. Ktoś nie miał wszystkiego- nie odnalazł samego siebie,nie odkrył,kim jest. Dlatego nie potrafił cieszyć się tym,co miał. Zawsze jest coś więcej do zrobienia,przeczytania,zobaczenia..Jeśli ktoś chce..
      Wszystko,czego nam potrzeba,jest w nas samych. Trzeba nam tylko tam dotrzeć. Sluchać siebie-od tego trzeba zacząć 🙂

      Lubię to

      1. A słuchanie siebie jest, wbrew pozorom, ogromnie trudne. Czasem nie słyszymy naszego głosu. Bo jest za cichy, za niepewny, za dziecięcy, za brzydki, za wstydliwy, za egoistyczny… albo zagłuszają go inne głosy, którym dajemy pierwszeństwo, albo… powodów zazwyczaj jest bez liku

        Lubię to

  4. Zgodziliśmy się że szczęście nie ma rozmiaru to teraz wbrew temu oceńmy każdy swoje szczęście, …tak własnie na przekór temu, bez opisu, bez uzasadniania tak jak czujemy w skali od 1 do 10. Zaczynam. A Wy pewnie stchórzycie lub jak Was znam zasłonicie się brakiem rozmiarowości szczęścia, ale ciekawy jestem czy i jak mocno jesteście szczęśliwe. jak odczuwacie swoje szczęście.
    Rozmiar mojego szczęścia to 10.

    Lubię to

  5. Nie wpadnijmy teraz ze skrajności w skrajność. Nie o to tu chodzi, aby na siłę przyklejać sobie uśmiech do twarzy, bo to będzie kolejna maska. Są przecież sytuacje, gdzie nasze poczucie nieszczęścia jest w pełni adekwatne.

    Lubię to

  6. Moje małe czy duże szczęście nie jest „zmierzalne”. Nie jest też warunkowe. Kocham, bo chcę, bo szanuję, bo znam wysiłek adwersarza. czasem zwykłe „dziękuję” wystarczy za tysiąc słów. Szczęścia nie da się opisać skalą liczbową, literową czy inną. Szczęście to po prostu nasze „odbieranie” obrazu rzeczywistości…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s