Co wpływa na naszą atrakcyjność?

Co sprawia, że pewni ludzie wydają nam się atrakcyjni, ciekawi, ba, nieraz wręcz fascynujący, inni zaś, mimo istniejących obiektywnie pozytywnych cech, po prostu nas nudzą lub odpychają?

Wyniki badań eksperymentalnych prowadzonych w warunkach laboratoryjnych jak i naturalnych wskazały szereg ciekawych zjawisk społecznych wpływających na ocenę atrakcyjności drugiego człowieka.

Bliżej, bardziej, częściej

Pierwszym z nich jest bliskość, czyli tzw. efekt częstości kontaktów. Im częściej widzimy i kontaktujemy się z drugą osobą (bo chodzimy razem do szkoły lub na kurs, razem pracujemy, mieszkamy w tej samej kamienicy lub na tym samym piętrze w akademiku), tym większe prawdopodobieństwo, że zostanie naszym przyjacielem albo ukochanym. Zjawisko to opiera się na efekcie czystej ekspozycji – im bardziej jesteśmy nastawieni na ekspozycję jakiegoś bodźca, tym bardziej się z nim oswajamy, tym bardziej staje się dostępny i tym bardziej jesteśmy skłonni pozytywnie się do niego nastawiać. (Czy bardziej nie podoba nam się nasze odbicie w lustrze, niż faktyczny obraz, który widzimy czasem na zdjęciach? Czy własny głos słuchany z głośników nie wydaje się nam dziwny i krępujący?).

To, co jest piękne, jest i dobre”

Kolejny element wpływający na ocenę atrakcyjności drugiego człowieka często wywołuje burzliwe dyskusje – atrakcyjność fizyczna. Jak często spotkaliście się z żarliwymi stwierdzeniami innych, że należy patrzeć wyłącznie na piękno wewnętrzne, charakter i osobowość drugiego człowieka? A może sami z wyższością i przekonaniem tak mówiliście innym? Brawo! To niewątpliwie bardzo szlachetne i pożądane społecznie stwierdzenie. Niemniej jednak, kiedy widzimy kogoś po raz pierwszy – jego wygląd jest pierwszą dostępną informacją na jego temat. I wtedy nasz mózg uruchamia stereotyp typu „To, co jest piękne, jest i dobre”. Polega on na powszechnym przeświadczeniu, że atrakcyjność fizyczna jest ściśle związana z innymi pożądanym cechami. Jeżeli jesteś atrakcyjny, będziesz jednocześnie odbierany jako osoba odnosząca więcej sukcesów, bardziej inteligentna, bardziej przystosowana społecznie, interesująca, niezależna, fascynująca, zrównoważona i bardziej atrakcyjna seksualnie. Tutaj pojawia się jeszcze głos atawistyczny, który biologicznie podpowiada, iż osoba z proporcjonalnymi rysami oraz kształtami ma najlepszy materiał genetyczny, w wyniku czego jest doskonałym kandydatem na rodzica naszych dzieci.

Jaka jest geneza społeczna tego stereotypu? Kulturowe standardy piękna są przyswajane już na bardzo wczesnym etapie życia. Czy dobre postaci w baśniach nie są najczęściej piękne, zgrabne i szczupłe, zaś te złe to feeria garbów, nadwagi, kurzajek i niezaprzeczalnego braku gustu?

Całe szczęście mechanizm ten działa w obie strony. Liczne wyniki badań wskazują, że to, jak bardzo lubimy innych ludzi, decyduje też o tym, jak bardzo atrakcyjni nam się wydają. A , jak wiadomo, miło jest czasem spojrzeć na świat zza różowych okularów…

Podobieństwo

A co się dzieje, gdy zaczynamy kogoś poznawać coraz bardziej? Gdy już wiemy jak się zachowuje, co często robi, co lubi, skąd pochodzi, w jakie aktywności się angażuje, jakiej słucha muzyki oraz jakie ma wartości i priorytety życiowe? Stwierdzamy jak bardzo ta osoba jest do nas podobna. Osoby podobne do nas będą dostarczać wsparcia społecznego dla naszych wartości i cech. Utwierdzą nas w przekonaniu, że mamy rację. Dzięki temu nie będziemy czuć się osamotnieni.

Przeciwieństwa się przyciągają?

Można by pomyśleć, że osoba egocentryczna i ekspresywna świetnie dogada się z małomówną i lubiącą słuchać, a osoba dominująca stworzy komplementarny związek z zależną. Niektórzy badacze twierdzą, że na początku relacji ważniejsze będą podobieństwa, zaś komplementarność staje się istotna w kolejnych etapach związku. Wyniki badań nie potwierdzają jednak jednoznacznie zasady komplementarności, a bardziej wskazują na przewagę zasady podobieństwa.

Jaki ty jesteś fajny…

Kolejnym istotnym elementem, który będzie wpływał na naszą ocenę innych będą… pochlebstwa, które od nich dostaniemy. Każdy lubi być chwalony i doceniany przez innych, dostawać pozytywne wzmocnienia i oznaki sympatii. To dla nas bardzo ważne, zaspokaja bowiem potrzebę bezpieczeństwa, przynależności, akceptacji. Ale tu granica jest bardzo cienka. Jeżeli uznamy bowiem, ze pochwała jest zbyt szczodra, nieadekwatna, albo zaczynamy przypuszczać, że ktoś ma jakieś ukryte intencje – nasza ocena jej atrakcyjności błyskawicznie zacznie spadać. Jeżeli jednak ktoś obok pochwał potrafi również subtelnie wskazać nasze niedociągnięcia – będziemy bardziej skłonni uznać go za osobę inteligentną, obiektywną i tym samym z chęcią przyjąć jego pochwały.

Lubię cię tak, jak ty mnie

Następnym bardzo ważnym czynnikiem atrakcyjności interpersonalnej jest poczucie bycia lubianym. Kiedy odczuwamy autentyczną sympatię ze strony innych, jesteśmy skłonni uznać taką osobę za bardziej atrakcyjną i również godną polubienia. Kiedy czujemy się przez kogoś lubiani, stajemy się wobec niej bardziej otwarci i przyjacielscy. Taka osoba spontanicznie będzie odpowiadać tym samym, co z kolei będzie wzmagać nasze serdeczne nastawienie. Zjawisko to jest przykładem tzw. samospełniającego się proroctwa, gdzie nasze początkowe nastawienie powoduje nasze konkretne zachowania, które wywołają u innych reakcje potwierdzające nasze początkowe przekonania.

Warto tu wspomnieć także o efekcie zysku-straty, które polega na tym, że tym bardziej lubimy daną osobę, im więcej wysiłku musieliśmy włożyć, aby zmienić jej pierwotną negatywną opinię na nasz temat. Z drugiej zaś strony tym mniej będziemy lubić osobę, im więcej jej pierwotnej sympatii straciliśmy. Taka sympatia lub antypatia będą miały znacznie większą moc, aniżeli stałe pozytywne lub negatywne oceny, ponieważ wskazują na dostrzeżenie przez drugą osobę konkretnych przesłanek warunkujących jego zmianę oceny.

Ależ jestem atrakcyjny!

Podsumowując, to, czy inni uznają nas za osoby atrakcyjne, zależeć będzie w dużej mierze od tego jak bardzo i jak często będziemy znajdować się w zasięgu ich percepcji, czy podczas pierwszych spotkań będziemy dobrze wyglądać oraz czy zostaniemy odebrani jako osoby o podobnych zainteresowaniach, tendencjach czy potrzebach. Niezwykle istotnym elementem będzie również nasze zachowanie wobec tej osoby – im więcej dostanie od nas pozytywnych wzmocnień (które jednak nie wywołają w niej podejrzenia manipulacji) i dowodów sympatii, tym większą ochotę będzie miała odpowiedzieć nam tym samym.

173_1

Reklamy

4 thoughts on “Co wpływa na naszą atrakcyjność?

  1. Dawno, dawno temu obejrzałem sztukę z Fronczewskim Cyrano de Bargerac. Jegomość ten miał wielki, jak Pinokio nos i jeszcze większy związany z tym kompleks. Tak wielki, że jego brzydota i brak fizycznej atrakcyjności powstrzymał go od okazania tego, że jest zakochany w pewnej pięknej damie. Ale że miał gadane, był inteligentny pomaga ślicznemu, pustemu fircykowi, który nie reprezentuje sobą nic… pisze listy, podpowiada tamtemu, co ma mówić na schadzkach i zdobywa ją w imieniu tamtego, dla tamtego- przystojnego.Nie pamiętam jak to się skończyło…chyba źle, bo zapewne też i ślicznotka podeszła do podrywu atawistycznie, bo głupek był przecież ładnym materiałem genetycznym 🙂
    Piszę o tym, bo to niezły przykład na opisany, tenże uruchamiany w mózgu stereotyp, że „To, co jest piękne, jest i dobre”. Dobrze, że każda reguła ma wyjątki – bo ilu z nas ma takie „wielkie nosy”.

    Polubienie

      1. Artykuł został napisany według obiektywnych norm: literatury, nauki i obserwacji, ale w życiu kierujemy się, według mnie, swoim punktem widzenia. Wielkie nosy istnieją według „subiektywnych norm”, ale też oczywiście właściciel „WIELKIEGO nosa” jak i oceniający jego seksapil na jego podstawie podlegają jakiemuś wyssanemu z mlekiem matki „wzorcowi urody” i kompleksem dla jednej, a problemem drugiej osoby jest, to, że „WIELKI nos” jest brzydki według tych standardów.
        Oczywiście jak zostało zauważone w artykule, to jeszcze nie tragedia- nos, to nie wszystko: może być między nimi wiele podobieństw, przeciwieństw przyciągających się, mogą być wzajemnie docenieni, czuć się bezpieczni z sobą i wartościowi dla siebie z różnych innych przyczyn, czuć się też lubiani,kochani, ubóstwiani…. i zapewne te wszystkie czynniki oddziaływały na parę którą kiedyś widziałem:
        On przystojny, zadbany, dobrze zbudowany istny model…. a ona… „baba kula” 🙂 150 cm wzrostu i 150 cm obwodu w pasie, w piersiach i w biodrach. Szli objęci, zakochani, on w nią wpatrzony, jak w obrazek. Pierwsza moja myśl: przecież, to wbrew zasadom estetyki, jak taki przystojniak mógł się związać z takim pasztetem? Co on w niej widzi? A może ślepy?
        No właśnie! a tam … skumulowały się zapewne wszystkie pozostałe czynniki wpływające na jej atrakcyjność, tak mocno, że przesłoniły jej „WIELKI nos”….. bo miłość ślepa jest…

        Polubienie

  2. Znalazłem w Wikipedii, jak się skończyła ta historia:
    „Dopiero po latach wojny, w trakcie której ginie Christian, stary Cyrano zostaje ofiarą zamachu i kilka chwil przed śmiercią daje poznać kuzynce, iż to on pisał do niej listy i wygłaszał mowy za Christiana. Umiera wśród przyjaciół „wznosząc się do białego księżyca” na porannej rosie.”

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s