Kiedy życie pęka, czyli słów kilka o PTSD

Czy jesteś w stanie przewidzieć, że spotka Cię niebawem coś bardzo złego? Staniesz się ofiarą napaści, gwałtu lub weźmiesz udział w katastrofie? Albo ktoś nieopodal ciebie straci życie? Teoretycznie każdy z nas jest tego świadomy. Praktycznie jednak nikt nie jest przygotowany na taką traumatyczną sytuację. A to prowadzi do ryzyka pojawienia się tzw. zespołu stresu pourazowego (PTSD – posttraumatic stress disorder).

Zdarzenie traumatyczne

Zacznijmy jednak od początku. Czym jest sytuacja traumatyczna? Wbrew potocznym opiniom nie będzie nią wizyta w urzędzie czy święta u nielubianej teściowej. O ile mogą to być sytuacje nieprzyjemnie, nie niosą jednak dla nas żadnego poważnego zagrożenia. W zdarzeniu traumatycznym doświadczamy osobiście lub jesteśmy świadkami faktu lub zagrożenia śmiercią, poważnego zranienia lub naruszenia nietykalności fizycznej lub psychicznej. Towarzyszy temu uczucie przerażenia, bezradności lub strachu. Wśród takich zdarzeń traumatycznych możemy wymienić sytuacje intencjonalnej przemocy ze strony drugiego człowieka takie jak wojny, napaści, gwałty, zabójstwa, pobicia, tortury itp., katastrofy komunikacyjne (wypadki samochodowe, kolejowe, lotnicze itp.) czy katastrofy naturalne (pożary, powodzie, huragany itp.).

Na traumatyczne zdarzenia nie jest gotowy nikt z nas. Nie jest gotowa nasza psychika, nie jest gotowy również nasz organizm. Są to nienaturalne sytuacje, w których naturalna odporność człowieka, jego siły oraz sposoby i możliwości radzenia sobie w sytuacjach trudnych są po prostu niewystarczające.

Co może świadczyć o tym, że cierpimy na zespół stresu pourazowego?

Ciągłe doświadczanie

Traumatyczne wydarzenie na różne sposoby do nas powraca, jakby czas stanął w miejscu. Wciąż pojawiają się natrętne wspomnienia urazu (mające postać bardzo plastycznych i drobiazgowych wyobrażeń, myśli czy spostrzeżeń). Czasem wystarczy jeden bodziec przypominający (np. dźwięk, obraz, miejsce, zapach), aby wszystkie wspomnienia, a tym samym towarzyszące emocje, znów stały się żywe. Wielu żołnierzy powracających z misji zagranicznych skarży się na gwałtowne reakcje lęku pojawiające się przy niespodziewanych głośnych dźwiękach (np. wybuchy petard, sztucznych ogni, huk lecącego helikoptera). Ofiarom lub świadkom wypadków komunikacyjnych wystarczy dźwięk pędzącego samochodu lub karetki na sygnale, ofierze napaści odgłos kroków za plecami.

Czasem mogą pojawić się tzw. flashbacki, polegające na złudzeniu przeżywania sytuacji traumatycznej po raz kolejny. Wszystko staje się znów żywe, jakbyśmy cofnęli się w czasie, podczas gdy otaczająca rzeczywistość znika. Widzimy wokół siebie obrazy, które widzieliśmy wtedy (krew, ciała innych ofiar, kolory i kształty tego, co nas otaczało), czujemy zapachy (dymu, spalenizny, krwi, woń napastnika itp.), słyszymy dźwięki ( huk, trzask, krzyki, płacz). Odczuwamy intensywne emocje, które wtedy nam towarzyszyły. Nasz organizm reaguje bardzo silnym pobudzeniem układu wegetatywnego, co stanowi typową reakcję na sytuację zagrożenia. Sytuację zagrożenia, której, podkreślmy to wyraźnie – faktycznie już nie ma. Nasz organizm i psychika jednak jakby tego nie dostrzegały. Dochodzi do przyspieszonej i nieregularnej akcji serca, wzrostu ciśnienia krwi, suchości w ustach, nadmiernej potliwości, wzrasta napięcie mięśni, produkowany jest kortyzol – hormon stresu, żołądek wydziela więcej kwasów, pojawia się silna potrzeba oddania potrzeb fizjologicznych.

PTSD towarzyszą często koszmary senne, które mogą dotyczyć bezpośrednio traumatycznego wydarzenia, ale też w których pojawia się inne, czasem wręcz nieokreślone i nie do opisania, zagrożenie.

Ciągłe unikanie

Poza nieustannym przeżywaniem urazu pojawiają się tendencje do unikania bodźców związanych z urazem i obniżona aktywność życiowa. Bardzo często występują trudności z przypomnieniem sobie ważnych aspektów urazu, ofiary nieraz nie są w stanie złożyć zeznań w sądzie lub na policji. Unikanie dotyczy nie tylko myśli, uczuć i rozmów, które mają związek z urazem, ale także miejsc i ludzi. Ofiary wypadków samochodowych  przez długi czas wolą wybierać okrężne drogi, aniżeli znaleźć się znów w miejscu, gdzie będą na nowo przeżywać swoją tragedię. Kierowca nie wsiądzie już za kierownicę, a ofiara gwałtu w parku będzie unikać każdego zielonego skweru.

Osoba cierpiąca na PTSD będzie miała bardzo niekomfortowe poczucie ciążącego doświadczenia, swojego rodzaju tajemnicy, której osoba postronna nie jest w stanie w żaden sposób zrozumieć, poczuć czy jakkolwiek ogarnąć. To będzie tylko wzmacniać poczucie wyobcowania i wyłączenia ze zwykłej codzienności, która jakby znajdowała się za szybą. Dotychczasowe zainteresowania czy aktywności przestają być ważne. Niezwykle ważnym objawem jest też tzw. poczucie zamkniętej przyszłości, polegającej na absolutnym przekonaniu, że obecna sytuacja nigdy nie ulegnie zmianie i życie nie przyniesie już nic dobrego. W takiej sytuacji szukanie pomocy czy podjęcie terapii wydaje się osobie cierpiącej być zupełnie pozbawione sensu.

Trwała nadpobudliwość

Powyższym objawom towarzyszy stała nadpobudliwość, mająca odzwierciedlenie w zaburzeniach snu, rozdrażnieniu, napadach gniewu, trudności z koncentracją, nadmiernej czujności i stałym poczuciu zagrożenia.

Leczenie i możliwe konsekwencje

PTSD nie musi wystąpić po każdym zdarzeniu traumatycznym i nie u każdego uczestnika. W pierwszym miesiącu po urazie nie mówimy jeszcze o zaburzeniach posttraumatycznych, a o zespole stresu ostrego (ASD), który może, aczkolwiek wcale nie musi przekształcić się w PTSD.

Wbrew przekonaniom osób cierpiących PTSD można leczyć. Leczenie, obejmujące farmakoterapię oraz psychoterapię, im wcześniej podjęte, daje tym lepsze rokowania. Bardzo ważna jest również uważność, świadomość ryzyka i szybka reakcja bliskich, którzy najwcześniej mogą zauważyć zmiany. Nieleczone PTSD może bowiem doprowadzić do całkowitego wycofania się z życia zawodowego i osobistego, rozpadu rodziny, uzależnień, zaburzeń lękowych, depresji, a także samobójstw.

photo-1430812411929-de4cf1d1fe73

Reklamy

8 thoughts on “Kiedy życie pęka, czyli słów kilka o PTSD

  1. Swego czasu natknęłam się w serwisie Nauka w Polsce z nazwiskiem prof.Philipa Zimbardo i wzmianką o jego metodzie terapii skutecznego leczenia zespołu stresu pourazowego (PTSD). Ponieważ moja koleżanka pracuje na Florydzie w szpitalu dla kombatantów wojennych (Wietnam i kolejne wojny), to zainteresowałam się tym tematem.Książka, która ukazała się w Polsce „Siła czasu” nie do końca mnie przekonała. Praca nad zmianą perspektyw czasowych? Super, ale to jest trudne nawet w przypadku osób nie cierpiących na PTSD. Ciekawa jestem Twojego zdania na ten temat tej terapii.

    Polubienie

    1. Nie mogę wypowiedzieć się na temat własnych doświadczeń z taką metodą, ponieważ jej nie stosowałam. Niemniej jednak na pewno mogą znaleźć się pacjenci, dla których może ukazać się użyteczna. Równoważenie perspektyw czasowych może brzmi trochę jak ładne zaklęcie. Jednak praca terapeutyczna, niezależnie od choroby czy problemu pacjenta, jest bardzo trudna sama w sobie, a prosto brzmiące hasła typu: „zmiana przekonań” czy „zmiana mechanizmów” to tak naprawdę wyczerpujący i skomplikowany proces terapeutyczny. Jestem za próbowaniem różnych metod i wybieraniem spośród nich tych, które u danego pacjenta mogą przynieść choćby częściową poprawę.Na przykład w Klinice Psychiatrii i Stresu Bojowego WIM-u uzyskano poprawę u pacjenta z PTSD po zastosowaniu komory hiperbarycznej.

      Polubienie

  2. Szkoda, że żołnierzom w naszym kraju wmawia się, że nie chorują na PTSD i diagnozuje sie u nich inną chorobę tylko po to żeby nie dostali odszkodowań. Jak taki żołnierz ma się wyleczyć jeśli leczy się w innym kierunku? Nieleczone PTSD przechodzi w trwałe zaburzenia osobowosci i nie wiem czy z tego da się wyjść…

    Polubienie

  3. Nie wyciągałbym , tak daleko idących wniosków, że żołnierzom wmawia się, że nie chorują na PTSD. Belligerent miałeś chyba bardziej na myśli bardzo zachowawcze orzeczenia komisji lekarskich w tym względzie. Myślę jednak, że żołnierz który zgłosi się do psychologa w jednostce i w wyniku jego rozpoznania zostanie skierowany do Kliniki Psychiatrii i Stresu Bojowego w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie lub ewentualnie do Kliniki Psychiatrii w Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Bydgoszczy lub do innej specjalistycznej placówki, a tam zostanie stwierdzone u niego PTSD, to komisje lekarskie biorąc nawet pod uwagę ich sknerstwo i generowanie pseudo oszczędności nie mają wyboru i muszą respektować ich diagnozę tych placówek, lub w przeciwnym wypadku biorą na siebie odpowiedzialność za tego żołnierza. Proponuję uwierzyć w psychologów, psychiatrów i nie być aż tak wielkim malkontentem 🙂

    Polubienie

  4. Myślę, że problem związany z PTSD wśród żołnierzy jest bardziej skomplikowany. Warto mówić głośno o wciąż występującym lęku przed ujawnieniem swoich problemów i stygmatyzacją („nie chcę być uznany za wariata”), który może blokować żołnierzy przed szukaniem pomocy w ogóle. Ważna jest również świadomość zagrożenia i znajomość tematu nie tylko wśród przełożonych, ale także wśród kolegów, których szybka reakcja, ale też wyrażona akceptacja i zrozumienie mogą decydować o dalszych losach chorego żołnierza.
    Orzeczenia komisji wojskowych, choćby były niesprzyjające dla żołnierza, nie są ostateczną diagnozą i nie wykluczają podjęcia leczenia.

    Polubienie

    1. Wtedy rozpoczyna się proces przeżywania straty, bardzo trudny i nieprzyjemny, to jednak nie to samo. Chyba że towarzyszą mu traumatyczne okoliczności – przemoc, gwałtowna śmierć, gwałt – wtedy sprawa robi się bardziej skomplikowana i może pojawić się PTSD lub żałoba traumatyczna.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s