Moja i twoja granica, czyli słów kilka o asertywności

Czy asertywność to sztuka mówienia nie?

Asertywność to sztuka mówienia nie! – tak nieraz z nieskrywaną dumą mówili mi uczestnicy prowadzonych przeze mnie szkoleń. Czy mieli rację? I tak, i nie. Tak, bo jednym z elementów asertywności rzeczywiście jest umiejętne odmawianie. Nie, bo asertywność to nie tylko samo odmawianie innym, jak wielu osobom się wydaje. Co więcej, to, że komuś czegoś odmówię nie jest jednoznaczne z tym, że jestem asertywna, mogę to bowiem zrobić w zdecydowanie nieasertywny sposób, albo odmówić czegoś, na co tak naprawdę mam niebywałą ochotę.

Odczarujmy zatem trudne zaklęcie asertywności i poznajmy jej naturę.

Asertywność to umiejętność poszanowania i wyrażania własnych przekonań, postaw, emocji, granic, potrzeb przy jednoczesnym poszanowaniu przekonań, postaw, emocji, granic i potrzeb innych. Asertywność jest umiejętnością nabytą, nie rodzimy się z nią.

Aby łatwiej zrozumieć ideę asertywności wyobraźmy sobie dwie skrajne postawy: uległą i agresywną.

Postawa uległa

Osoba uległa (pasywna) ma trudność z bezpośrednią ekspresją swoich emocji czy przekonań. Może to robić w sposób niebezpośredni, np. mrużąc oczy, marszcząc czoło, wycofując się, może tez tracić kontakt ze swoimi emocjami i potrzebami całkowicie. Nie potrafi prosić o pomoc, nawet gdy naprawdę jej potrzebuje. Z drugiej strony ma skłonność do reagowania na każdą prośbę czy żądanie otoczenia, nawet jeżeli wcale nie ma na to ochoty. Podczas rozmowy więcej słucha aniżeli mówi. Kiedy już decyduje wypowiedzieć się swoje zdanie, sama minimalizuje jego znaczenie: „nie jestem pewna, ale…”, „być może się mylę, ale…”. Podczas wypowiadania się często robi pauzy, zmienia temat, waha się, mówi niejasno, nie może znaleźć odpowiednich słów, z lękiem reaguje na reakcje innych na jej wypowiedź. Osoba uległa rzadko nawiązuje kontakt wzrokowy, mówi cicho, niewyraźnie, postawę ma skuloną, zamkniętą, ręce zimne lub drżące, często opiera się o coś lub czymś zasłania.

Postawa agresywna

Osoba agresywna wie czego chce i w sposób gwałtowny i wyraźny pokazuje to ludziom. Mówi co czuje, co myśli, czego potrzebuje i wymaga od innych, często jednak kosztem ich granic. Kiedy dzieje się coś nie tak, jak by tego oczekiwała, wyraża swoje niezadowolenie, często przystępuje do ataku, m.in. poprzez wzbudzanie poczucia winy czy kierowanie oskarżeń. Nie słucha odpowiedzi innych osób. Często, pod przykrywką humoru, bywa ironiczna i złośliwa. Używa uogólnień typu: „zawsze”, „nigdy”, „każdy”,wypowiedzi zaczyna często od „Ty”, np. „Ty nigdy nie potrafisz pracować jak należy!” Mówi głośno, wyraźnie, porusza się sztywno, gwałtownie, stopy rozstawia szeroko, dzięki czemu stoi bardzo pewnie, przeszywa intensywnie wzrokiem.

Postawa asertywna

Postawa asertywna to złoty środek między poszanowaniem cudzych granic widocznym w postawie uległej, a ważnością własnej osoby z postawy agresywnej. A zatem osoba asertywna będzie jasno i bezpośrednio wyrażać swoje przekonania, potrzeby czy emocje, nie atakując i przyjmując odmienność doświadczeń innych. Jest otwarta na kompromisy i negocjacje, jednocześnie zna swoje granice, których nie pozwala innym przekraczać. Potrafi jasno i w sposób niezagrażający dla innych formułować swoje prośby czy oczekiwania, przyjmując w sposób naturalny i nieuderzający w jej poczucie wartości ewentualną odmowę. Potrafi odmawiać w sposób niekrzywdzący innych, bez konieczności tłumaczenia się („Dziękuję za zaproszenie do kina, jednak nie skorzystam” zamiast: „Bardzo bym chciała iść (podczas gdy wcale nie chcę),ale niestety boli mnie głowa, mam masę pracy, a w ogóle to zapomniałam wyłączyć żelazko!”). Dobrze radzi sobie z krytyką – potrafi wykorzystać ją jako wskazówkę do dalszego rozwoju lub wykryć jej agresywny charakter, który jest wówczas wyłącznie problemem krytykującego, nie ma więc potrzeby odpowiadania agresją. Potrafi sama wyrażać krytykę lub mówić o trudnych i niezręcznych sprawach w sposób adekwatny i konstruktywny. Ma postawę wyprostowaną, ale nie sztywną, ruchy miękkie, łagodne, ale stanowcze. Potrafi patrzeć prosto w oczy, jednak nie wpatruje się natarczywie w swojego rozmówcę, pozostawiając swobodną przestrzeń dla obojga. Mówi wyraźnie, pewnie, odpowiednio modulując głos. Jest stanowcza, pewna siebie, ale jednocześnie empatyczna, uważna na drugą osobę.

Osoba asertywna stosuje komunikaty typu Ja: „Ja czuję to…”, „Ja odebrałam tę sytuację…”, „Ja potrzebuję”, jednocześnie uznając, że ktoś może mieć zupełnie inny punkt widzenia.

Jak zachować się asertywnie w klasycznej sytuacji kłótni czy nieporozumienia

Zamiast dać upust swoim silnym emocjom i doprowadzić do jeszcze większego wrzenia i wzajemnej niechęci wobec zrozumienia, warto określić dokładnie jak sytuacja konfliktowa została przez nas odebrana (bez oceniania), co w związku z tym czujemy i czego oczekujemy, jakie są nasze potrzeby. A zatem zamiast komuś wykrzyczeć „Ty zawsze masz w nosie co ja czuję!”, albo wycofać się bez słowa i płakać w samotności możemy powiedzieć: „ Po raz trzeci podczas naszej krótkiej rozmowy przerwałeś mi, gdy mówiłam ważne dla mnie treści. Odnoszę wtedy wrażenie, że nie interesuje cię, co do ciebie mówię. Czuję się wówczas ignorowana przez ciebie, co wywołuje mój smutek, ale także i wielką złość na ciebie. Chciałabym, żebyś wysłuchał mnie uważnie do końca”. Początkowo może się nam wydawać, że taki komunikat jest sztuczny, jednak nic bardziej błędnego. Stwarza on nie tylko możliwości naszemu rozmówcy do dostrzeżenia i zrozumienia sytuacji i naszego punktu widzenia, ale przede wszystkim nam daje możliwość do przyjrzenia się naszym reakcjom, poradzenia sobie z emocjami (których już samo nazwanie – wcale nie takie łatwe, sprzyja adekwatnemu przeżyciu) czy zrozumienia swoich potrzeb.

Czy asertywność zawsze działa?

I tu znów można odpowiedzieć: i tak, i nie. Zależy od tego, czego oczekujemy po asertywności. Jeżeli tego, że zmieni się cały świat dookoła, to możemy się mocno rozczarować. Oczywiście, jeżeli trafimy na osobę z potencjałem, otwartą i wrażliwą, to jest duża szansa, że nasza postawa, emocje, potrzeby zostaną zrozumiane i uznane. Niewątpliwie jest to przeżycie, na które czeka każdy z nas.
Kiedyś na szkoleniu jeden z uczestników stwierdził, że jeszcze jego przełożeni powinni zostać wyedukowani w zakresie asertywności. To nie działa w taki sposób, że asertywni możemy być tylko do tych, którzy też są asertywni. Musimy być świadomi, że istnieje duże ryzyko, że nasze asertywne zachowanie spotka się z odrzuceniem. Czy wówczas postawa asertywna traci swój sens? Absolutnie nie. Asertywność jest przede wszystkim dla nas. Jeżeli rozumiemy co się z nami dzieje w relacji z inną osobą, jeżeli mamy świadomość gdzie leżą granice nasze i innych, to nawet w sytuacji odrzucenia czy kompletnego braku zrozumienia mamy większą szansę pozostać w zgodzie ze sobą, nie wchodzić w niezdrowe uwikłania, szybciej nabrać dystansu i poradzić sobie z przykrymi emocjami. Wiemy wówczas co jest nasze, a co innych, i to co innych (np. manipulacja, złość, poczucie wyższości, poczucie krzywdy) im zostawiamy.

Czy asertywność zawsze znaczy asertywność?
I tu kolejny paradoks. Asertywność polega też na tym, że umiemy rozróżnić, kiedy zachowanie asertywne jest niefunkcjonalne. Są bowiem takie sytuacje życiowe, gdzie typowe pierwotne reakcje na zagrożenie – atak bądź ucieczka są wręcz wskazane. Czy jeśli spotkamy mordercę w ciemnej uliczce to zaczniemy metodycznie mu tłumaczyć, że oczywiście szanujemy jego potrzebę zamordowania nas, ma przecież do tego pełne prawo, jednak my w obecnej chwili nie mamy ochoty na stratę życia, bo nawet całkiem je lubimy, mamy wręcz ogromną potrzebę aby żyć długo i szczęśliwie, czy w związku z tym, szanowny morderco, mógłbyś zabrać ten nóż z naszego gardła?

Czy asertywność jest łatwa sztuką?

Asertywność czasem może wydawać się bardzo trudna. Dlatego nie ma co się przejmować, jeśli nie zawsze nam ona wychodzi. Jak się okazuje czasem pierwotne zachowania są bardziej adekwatne, z drugiej zaś strony im więcej błędów zrobimy, tym więcej błędów potem już nie powtórzymy. Warto więc rozsmakowywać się w zachowaniach asertywnych, uczyć się określać granice swoje i innych i nie zrażać się, jeśli nie zawsze uda nam się zachować tak, jak byśmy chcieli, a mądra refleksja przyjdzie dopiero po fakcie.

O konkretnych metodach sztuki asertywności dowiesz się w artykule Jestem bardzo zaskoczona, czyli o technikach zachowania asertywnego

137_1

Reklamy

5 thoughts on “Moja i twoja granica, czyli słów kilka o asertywności

  1. Ideałem byłoby nie reagować emocjonalnie,dać sobie czas na świadomą reakcję,byc pewnym swoich granic.Zbyt czesto w codziennym życiu biegniemy,nie jestesmy wystarczająco uważni,by wychwycić reakcje naszego ciała na zachowanie innych ludzi. Asertywnosci i uważności również powinnismy uczyć się w szkołach. Nasz system edukacji potrzebuje zmian :/

    Polubienie

    1. Nigdy nie będziemy idealni 🙂 Wtedy nie byłoby już nic do roboty. A tak, możemy wciąż się uczyć i poznawać coś nowego, o sobie, o innych…Myślę, że asertywności możemy uczyć siebie wzajemnie, to już bardzo dużo. A szkoła to system wymagający dostosowania, czy nauka asertywności nie byłaby tam paradoksem…? Może wypowie się tu ktoś, kto ma bezpośredni dostęp do dzisiejszej rzeczywistości szkolnej?

      Polubienie

  2. Ja,kontra ktoś z kim mam odmienne zdanie … kłótnia …. nieporozumienie. Zasady bycia asertywnym przedstawiłaś zrozumiale i tylko to ode mnie zależy czy jestem asertywny, czy nie. Czy warto być takim, czy nie. Bywa różnie 🙂
    A jak to jest w grupie? To jest dopiero wyższa szkoła jazdy. Sprzeciwić się stadu. Mieć odmienne swoje zdanie. Pamiętam jak w gronie środowiska moherowego wyraziłem się niepochlebnie o filmie gniocie o papieżu, którego jedyną wartością było chyba tylko to, że zaistniał tam Adamczyk. Podkreślam o filmie źle się wyraziłem, a nie o bohaterze tego filmu. Spotkałem się z taką postawą agresywną wobec mnie, takimi komentarzami, kpinami, że odczułem że jest to tak w tym środowisku nie do zaaprobowania, że kolejnym razem w podobnej sytuacji będę wolał przemilczeć i odpuścić wyrażenie swojej opinii. Dodam, że akurat wtedy moja postawa była, wręcz jak opisana w Twoim artykule-asertywna, a film po prostu mi się nie podobał. To stado miało mordercze rządze. Można by przykłady mnożyć kiedy nie tylko ja, ale wielu innych przemilczy w towarzystwie, że ma inny gust, poglądy, smak, orientację itp. Jesteśmy chyba, konformistami z urodzenia, bo żyjemy w stadzie, społeczeństwie i wśród wron kraczemy jak one. I jak tu być w takiej sytuacji asertywnym? czy warto? czy powinno się nie bać być odmiennym?. A w ogóle czy asertywność, to cecha przypisana jednostce?- bo nie ma chyba czegoś takiego jak asertywność grupy, społeczeństwa?

    Polubienie

    1. Wszystko ma swoje następstwa i cenę. Asertywność także. Jedną z nich może być wykluczenie przez grupę społeczną czyli ostracyzm społeczny. Jasne, że ładnie brzmi nawoływanie do bycia sobą, jawnego i bezpośredniego wyrażania swoich opinii, nie ulegania wpływom innych. Masz jednak rację – człowiek jest istotą społeczną, żyjemy pośród innych, potrzebujemy akceptacji, przynależności do czegoś/kogoś, poczucia bezpieczeństwa. Ostracyzm społeczny to tzw. śmierć społeczna, jedna z najokrutniejszych kar zadawanych przez grupę. Warto więc świadomie decydować co w danej sytuacji stanowi dla nas większą wartość – asertywność czy akceptacja i przynależność do grupy. Możemy być asertywni indywidualnie przynależąc do jakiejś grupy i wyznając jej zasady czy wartości, nie pozwalając, aby ktoś prezentujący inne wartości (z „innej grupy”) narzucał nam swoje.

      Polubienie

  3. Zapewne dlatego, że „mordercze żądze” 🙂 są mi obce, a częściej rządzę, to w powyższym tekście walnąłem byka ortograficznego 😦

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s