Kiedy gasną kolory, czyli słów kilka o depresji

Depresja a smutek

Depresja – słowo równie nadużywane co niedocenianie. Kiedy możemy mówić o depresji? Czy wtedy kiedy mamy zły dzień, nic nam nie wychodzi, a wszystko załamuje mocniej niż zazwyczaj? Niekoniecznie, bo smutek w takiej sytuacji może być w pełni adekwatny, a kiedy jednak uda nam się rozwiązać bieżący problem – pojawią się kolejne adekwatne emocje, czyli ulga i radość. Czy może więc wtedy, gdy za oknem szaro i buro i udziela nam się nastrój pełen melancholii i zwątpienia? Nie, jeżeli następnego dnia, nawet jeśli plucha nie ustąpiła – wstajemy pełni chęci do życia. A może wtedy, gdy od dłuższego czasu nasze życie coraz bardziej się zmienia, zaczynamy wycofywać się ze wszystkiego, nic nie ma sensu, nic nie przynosi radości ani wytchnienia, a każdy kolejny dzień staje się udręką nie do wytrzymania? Tak, w takiej sytuacji jest już duże ryzyko, że cierpimy na depresję.

Depresja sięga po coraz młodszych

Depresja to choroba, która we współczesnym świecie zaczyna pojawiać się u ludzi w coraz młodszym wieku. O ile w latach sześćdziesiątych XX wieku średnia wieku, w którym pojawiały się pierwsze objawy depresyjne wynosiła 30 lat, dziś jest to już wiek nastoletni. Jak mówi Martin Seligman, psycholog amerykański, jeżeli urodziliście się po 1975 roku to jesteście bardziej narażeni na wystąpienie depresji aniżeli wasi dziadkowie.

Różne oblicza depresji

Możemy wyróżnić rożne rodzaje depresji, zależnie od kryterium, jakie przyjmiemy. Ze względu na natężenie objawów będziemy więc mówić o depresji łagodnej, umiarkowanej oraz ciężkiej. Ze względu na czas trwania możemy wyróżnić epizod depresyjny (który nie trwa dłużej niż dwa lata), nawracające zaburzenia depresyjne albo przewlekłe zaburzenia depresyjne. Ze względu na przyczynę wskażemy depresję reaktywną (która jest następstwem trudnych wydarzeń życiowych) oraz endogenną, uwarunkowaną biologicznie. Możemy mówić także o depresji jednobiegunowej ( z objawami wyłącznie depresyjnymi) oraz dwubiegunowej ( w której poza objawami depresyjnymi pojawiają się objawy manii). Występuje również depresja poporodowa oraz depresja sezonowa. Jak widać odmiany są bardzo różne, przyjrzymy się im uważniej w kolejnych artykułach.

Objawy depresji

O zaburzeniach depresyjnych możemy mówić, jeżeli w tym samym, co najmniej dwutygodniowym okresie, pojawiają się następujące objawy:

Zaburzenia nastroju

Dojmujące uczucie smutku, bezradności, rozpaczy, przygnębienia, osamotnienia,  upokorzenia, zawstydzenia, poczucie winy, braku nadziei, lęk, utrata zdolności przeżywania przyjemności czyli anhedonia. Nastrój taki utrzymuje się przez większość dnia, jednak często natężenie bardzo przykrych stanów pojawia się rano. Chory budzi się wcześnie, jest przygnieciony powyższymi emocjami, i nie widzi żadnego sensu, aby wstawać do życia.

Zaburzenia motywacyjne

Utrata zainteresowania dotychczasowymi aktywnościami i przyjemnościami (hobby, treningi, aktywność towarzyska i zawodowa, codzienne nawyki przestają być ważne i tracą sens, nie przynoszą satysfakcji, stają się przykrymi obowiązkami), trudności w mobilizowaniu się, działaniu, podejmowaniu decyzji.

Zaburzenia poznawcze

Negatywne myśli i przekonania na temat własnej osoby („Jestem bezwartościowy, nic w życiu mi nie wychodzi, jestem gorszy niż inni”), otaczającego świata („ Świat jest pełen zła i niesprawiedliwości”, „Nikt mnie nie zrozumie”), przyszłości („Nic w moim życiu się nie zmieni, pozostanę w tej sytuacji już na zawsze”), myśli samobójcze, zaburzenia pamięci, koncentracji uwagi, trudności w myśleniu, wnioskowaniu, analizowaniu, werbalizowaniu własnych odczuć itp.

Zaburzenia somatyczne

Spadek lub wzrost apetytu i idące za nimi utrata lub przyrost wagi, spowolnienie psychomotoryczne, uczucie zmęczenia i braku energii, bezsenność (często budzenie się nad ranem) lub nadmierna senność, osłabienie libido.

Samobójstwa

Mówi się, ze depresja jest najbardziej śmiertelną chorobą psychiczną. Szacunkowo 80 procent samobójców stanowią osoby z zaburzeniami depresyjnymi. W wyniku odczuwanych bardzo przykrych emocji takich jak smutek, rozpacz czy poczucie winy, a także przy silnych przekonaniach, że życie nie ma sensu i brak jest szans na zmianę obecnej sytuacji, odebranie sobie życia dla wielu chorych wydaje się być w pełni logicznych następstwem. Co więcej, bardzo często, na skutek negatywnych przekonań i myśli, są oni przekonani, że w taki sposób ulżą nie tylko sobie, ale także swoim bliskim czy wręcz całemu światu.

A na koniec pytanie do refleksji. Często spotykam się w mojej pracy z pytaniem – czy samobójca jest tak odważny czy tak tchórzliwy? Ciekawa jestem waszych przemyśleń i opinii.

photo-1414759030024-7889df4b20f4

Reklamy

10 thoughts on “Kiedy gasną kolory, czyli słów kilka o depresji

  1. Witam!
    Od wczoraj zastanawiam się co Ci odpisać. Czy samobójstwo jest tchórzostwem czy tez aktem odwagi. Przyznam się, że nie znam na to odpowiedzi. Jestem osobą po dwóch próbach samobójczych i bardziej uważam je za głupotę teraz po czasie, ale nie nazwałabym tego ani tchórzostwem ani odwagą. Jestem osobą z głęboką depresją od wielu lat, i staram się z nią walczyć od długich lat. Pomimo doświadczenia tego ostatecznego kroku w depresji, nie umiem odpowiedzieć na to pytanie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję, że zechciałaś się podzielić swoim tak bardzo osobistym doświadczeniem.
      Ja też nie znam odpowiedzi. Co więcej, myślę, że ujmowanie odbierania sobie życia w takich pojęciach może prowadzić w ślepy zaułek. Człowiek, który decyduje się na taki krok interpretuje i odbiera świat i życie w zupełnie innych kategoriach niż przeciętny człowiek na co dzień. Stąd ten brak zrozumienia. Ale tez rozpaczliwa próba zrozumienia podejmowana przez osoby zdrowe, którzy nagle boleśnie są konfrontowani ze śmiertelnością. Także swoją…
      Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego 🙂

      Polubienie

      1. Jest już dobrze bo mam pomoc o którą prosiłam lata temu. Mam też wspaniałych ludzi wokół siebie którzy pomagają mi dostrzegać różne kolory życia i wyjścia z trudnych sytuacji. Fakt kiedy jest się w dołku ale nie takim zwykłym, to wydaje się że nie ma już nadziei i nie ma szans na lepsze jutro. Po latach wiem, że moje próby wiązały się z ogromnymi emocjami jakie przechodziłam. Utrata bliskich osób, możliwe kalectwo do końca życia. To właśnie potęgowało już zrujnowaną psychikę. Ja miałam tyle szczęścia że ktoś w porę mnie znalazł. Dostałam trzecią szansę od życia i będę się starać ją wykorzystać w pomocy innym,którzy przeszli podobne piekło jak ja.

        Polubione przez 1 osoba

  2. Depresja, to moim zdaniem istota i smaczek psychologii. Dobrze, że pomimo „czarnych myśli” niektórzy trafiają jakimś cudem do psychologa i mają jeszcze wolę pomóc sobie. A odpowiadając na Twoje pytanie, mi który widzi świat w milionie barw wydaje się, że samobójstwo jest aktem odwagi. Ja bałbym się. Bo pewnie boli, bo bliscy, bo społecznie i przez kościół samobójcy są napiętnowani, ich rodziny są na cenzurowanym, bo czemu on to zrobił pewnie ta żona to pijawka itp,bo widziałbym gdzieś oczami wyobraźni moje dzieci, wnuki odpowiadające na standardowe pytanie psychologa czy w pańskiej rodzinie były samobójstwa? i zapalającą się lampkę w głowie pytającego na odpowiedź „tak”…. bo bałbym się że to dziedziczne i nie oszałamiającą urodę by następne pokolenia po mnie odziedziczyły, a zamachy samobójcze. A MM szczerze napisał -a (nie wiem czy Ty chłopczyk , czy dziewczynka?), że po czasie tamte próby wydają się głupotą. Wiem że jak się nie ma depresji, to trudno zrozumieć kogoś kto ją ma, ale jak życie pokazało na szczęście – kolory wróciły.Tylko tak to chyba jest, że te osoby które się decydują na zamachy suicydalne, nie wierzą, że barwy wrócą i nie widzą przyszłości, tylko siebie w matni swoich myśli. Tak sobie to wyobrażam.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Jak różne mogą być interpretacje i skojarzenia, prawda? Tyle myśli wywołuje ten temat u każdego, nie tylko u osób z tendencjami samobójczymi…
      Życzę, aby oszałamiająca uroda szła bez przeszkód w następne pokolenia 🙂

      Polubienie

  3. Myślę,że trzeba mieć wiele odwagi,by (spróbować) odebrać sobie życie. Wiele razy byłam w tak złym stanie,że marzyłam o śmierci. Ale nigdy nie odważylam się na taki krok. Lęk przed bólem I napiętnowaniem,gdy się nie uda..Dziś wiem,że z każdej sytuacji jest wyjście.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Nie nazwalabym odebrania sobie zycia tchorzostwem. Bo ile ludzi,ktorzy odebrali sobie zycie zrobili to tylko dlatego,ze nie mieli juz sily na szukanie wyjscia z ich ciezkiej sytuacji. Moze chcieli zyc, ale zabraklo im sil. Mozliwe,ze sie myle.
    Kiedys cierpialam na depresje. Bylam juz w podobnym stanie. Nie raz myslalam,ze nie ma juz innego wyjscia. Na poczatku nie chcialam korzystac z pomocy specjalisty. Mowilam sobie,ze zawsze bylam silna i jestem sama w stanie przejsc przez to. Moj stan sie pogarszal. Dzieki przyjaciolce zyje i mam sie dobrze. Wyzdrowialam przede wszystkim. To ona po dlugich miesiacach namawian przekonala,ze wizyta u psychiatry jest najlepszym rozwiazaniem. Do konca zycia bede jej za to wdzieczna! Dziekuje.

    Polubienie

    1. Bardzo często odbieramy sobie prawo do skorzystania z pomocy lub wsparcia innych osób, żyjąc w przekonaniu, że jesteśmy silni… albo bardziej, że musimy być silni. A przecież odczuwanie słabości czy bezradności jest zupełnie naturalnym elementem naszej egzystencji… Czasem więc, zamiast mierzyć się na siłę z trudnością, warto na chwilę usiąść i pozwolić innym sobie pomóc…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s