Tramwaje amarantowe

– Chodź, chodź, szybko!

– Dokąd?

– Chodź! Czekam! Nie masz dużo czasu.

– Mam całe życie przecież.

– No właśnie, nie masz dużo czasu. Widzisz?

– Co?

– Tutaj! Popatrz! Jest! Sens.

– Nie widzę, jakaś droga mi zasłania.

– No właśnie, popatrz… Oto ona, Droga.

– Nie widzę jej końca. Popatrz jak tonie we mgle… A tam nieopodal to chyba jakieś bagna czyhają… A tu, o proszę, brak wydeptanej ścieżki. I skąd ja miałbym wiedzieć, dokąd należy iść?

– A gdzie ci się podoba?

– Nie wiem. Nie wiem, gdzie można.

– Ale gdzie ci się podoba? Co mówi ci dziecięcy głos w tobie?

– O tam! Tam gdzie pośród niezapominajek biegają krokodyle! W różowych kaloszach. W końcu mokro, co się dziwić… i zobacz! Jeden czyta książkę w hamaku, pogryzając kajmakowy sernik. Wypluwa rodzynki! Też nie lubię, ble! A po gałęziach kwitnącego bzu jeżdżą ze skrzącym dzwonieniem tramwaje amarantowe, zbierają na przystankach ludzkie westchnienia. A w dorożce skrytej w bramie siedzi prowansalski dorożkarz i żuje lawendową gumę! Ale… Ale to przecież głupie. Kto to widział zaczytane krokodyle? A ludzkie westchnienia to tylko w ciemności samotności skrywać się powinny…

– Odsuń tę kurtynę powinności. Co jeszcze widzisz?

– Słoneczniki defilują rytmicznie w stronę słońca. Nadstawiają krągłe twarze i zdejmują okulary przeciwsłoneczne, aby opalenizna równo chwyciła. Wiadro gorących promieni oblewa mi stopy. Pełzną świetlne poczwarki w górę, do mych ud, aby motylami zawładnąć moim brzuchem.

– Ciepło ci?

– Ciepło. Jestem najedzony ciepłem. Ale, jak to po posiłku, miło byłoby oddać się teraz drzemce pod bezpieczną pierzyną świadomości. Tylko zatańczyć muszę do kołysanki utkanej z „tu i teraz”.

– Musisz?

– Chcę.

– Co stoi na przeszkodzie?

– Śpiewać nie potrafię.

– A co potrafisz?

– Malować.

– Namaluj zatem swoją kołysankę. Namaluj dźwięki bezgranicznej wolności… Przypomnij sobie swoje przejrzyste nuty z dzieciństwa. Zanim nie poplamił ich fałszem żaden Dorosły.

– Boję się. Boję się, że znienawidzę Dorosłego za tę profanację.

– Masz do niego żal?

– Ogromny.

– Masz prawo. Dorosły też mógłby mieć, gdyby tylko uświadomił sobie, jak ślepo uwierzył swojemu Dorosłemu.

– Jego kołysanka życia również została sfałszowana?

– Niestety.

– To ma go tłumaczyć?

– Nie wiem. Ty decydujesz. Wiedz tylko, że twój Dorosły był przekonany, że ci pomaga, tworząc melodię życia, której sam został nauczony. Jego bowiem też nikt nie nauczył, że kołysanki życia tworzy się indywidualnie. Można więc uznać, że jesteś szczęściarzem, że możesz teraz dokonać samodzielnej i świadomej korekty w swoim życiu.

Spojrzał gorzko ze zdumieniem. Ale gorycz przeplotła się słodyczą świeżych aromatycznych malin. Amarantowy tramwaj przyjechał po kolejne westchnienie.

1

Reklamy

6 thoughts on “Tramwaje amarantowe

  1. Od jakiegos czasu rozmawiam z małą sobą. Niedawno się na mnie pogniewała..Dzięki Twojej opowieści mam pomysł,jak do Niej dotrzeć. Dziękuję!

    Lubię to

  2. Przekonania dorosłych, że pomagają i robią wszystko dla dzieci dobra są powszechne- nie zawsze to jest prawda- niestety….. ależ kolorów w tym opowiadaniu-przeciętny facet gubi się…. musiałem zaglądać do słownika:)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s