Na żądanie, niech się stanie!

Był to spokojny, przejrzysty wieczór, który jest obietnicą wspaniałego poranka, a może i nawet całego życia… Człowiek siedział na werandzie wpatrzony w otwierające powoli zaspane oczy gwiazdy, pocił nos nad parującą herbatą i marzył. Tak, to był idealny czas na marzenia.

– Gdybym tak wygrał milion dolarów… gdybym nie miał tych zmartwień co teraz… to by było życie!

– Tak? Jakie? Opowiedz mi… – Marzenie zachęcająco i miękko zagadnęło, Człowiek jednak poczuł niepokój, doszukując się podstępu, albo przynajmniej ironii…

– Co to za pytanie? Przecież wiesz najlepiej chyba, czyż nie? Kto tu jest Marzeniem? Ty czy ja? – na wszelki wypadek postanowił zawstydzić Marzenie, że jest jakieś niekompetentne. Marzenie jednak wiedziało, że niekompetentne nie jest. Przyjrzało się Człowieku uważniej.

– O czym marzysz, Człowieku?

Człowiek postanowił nie dać się zbić z pantałyku. Pewnie, dziarsko i nazbyt prędko odpowiedział:

– Marzę, żeby było mi lepiej, żebym był szczęśliwy, wolny, bogaty, wyspany i… – oj, niebezpieczna pustka w głowie, Marzenie już pewnie węszy niepewność – i pewny siebie! – wykrzyknął triumfalnie.

– Wspaniale! – pochwaliło Marzenie – Czy zatem mógłbyś opowiedzieć mi dokładnie jak wówczas twoje życie będzie wyglądać? A najlepiej – uśmiechnęło się zachęcająco – mów o tym tak, jakby właśnie to się działo, a ty dzielisz się ze mną dziejącym się już twoim szczęściem.

Człowiek ciężko wypuścił powietrze z płuc. To trudne zadanie. Miało być tak pięknie i nagle Marzenie z gwiazd postanowiło zaistnieć w rzeczywistości. Serce biło mu coraz szybciej i głośniej. Im bardziej wpuszczał marzenia do realności, im bardziej starał się czuć je całym ciałem i całą duszą… tym większy lęk i niepokój zaczęły wywoływać. Stawały się duże, ogromne… A poziom ich szczęścia stawał się ciężarem nie do udźwignięcia. Zadziwiające! Przypomniał sobie słowa, które zawsze były powtarzane w jego rodzinie: „Niedobrze, jak za dobrze! Ciesz się tym, co masz!” Kto to mówił? Nie pamiętał. To była rodzinna prawda życiowa, którą jako dziecko przyjął za jedną z podstawowych zasad wszechświata. Nigdy nie pytał, czy może być inaczej. Pytania pojawiły się dopiero teraz. Wraz z bliską obecnością Marzenia.

Dlaczego, mimo oczywistych deklaracji, nie jestem gotowy na wielkie szczęście? Na prawdziwą realizację marzeń? Na zmianę? Dlaczego się ich boję, jakby stanowiły dla mnie zagrożenie? Czemu mogą zagrażać? Dlaczego zmiana mnie przeraża? Co nie pozwala mi zostawić tego, co stare?

Marzenie nie odeszło. Puściło do niego rozmarzone oko i czekało. Gdy był już gotowy, wstało i pomogło przesuwać stare meble, aby zrobić dla siebie miejsce.

dream

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s