Bez sensu

– Jesteś tu? – zapytał dla pewności Człowiek.
Cisza.

– Hej, jesteś? – pytanie okrasiła dźwięcznie nutka przerażenia, prawie skutecznie i prawie natychmiast przykryta jednak płachtą chroniącego znieczulenia.

– Nie – przekorny głos dobiegł spod łóżka, spod sterty rupieci.

– Jak to nie?

– No nie. Tylko jeśli sam mnie stworzysz – Sens wyłonił się spod łóżka ze sterczącymi kotami kurzu na potarganej głowie. Nie wyglądał poważnie i nobliwie. Był nawet całkiem niewyraźny.

– To przecież bardzo trudne! Nie jestem Bogiem. Nie wiem, jak się tworzy Sens.

– Nie bądź niemądry! Nie szukaj sensu w tworzeniu Sensu.
– To jak mam to zrobić?

– Nie wiem. Ale śmiem podejrzewać, że już to zrobiłeś. W końcu rozmawiasz ze mną, to chyba jednak już jestem, co?
– Chyba jesteś… – powtórzył jak echo zamyślony Człowiek – Ale taki jakiś… – Sens podejrzliwie spojrzał z ukosa – niewyraźny…? – nie powiedział głośno „bez sensu”, jeszcze by się obraził…

Sens wzruszył urażony ramionami. Nic nie odpowiedział.

– Ale nie opuścisz mnie? Będziesz zawsze przy mnie? Bo jak ja miałbym żyć bez ciebie? – zapytał Człowiek z autentyczną bezradnością.

– Ja ciebie nie opuszczę. To ty powołujesz mnie do życia, ty też możesz mnie stracić. Wszystko zależy od ciebie.

– Wcale nie brzmi to pocieszająco.

– Chciałbyś pewnie, żebym był wysłannikiem siły wyższej, który pewnego akuratnego dnia z rozmachem pacnie cię w potylicę i powie teatralnie: Oto objawiam ci się i tworzę podwaliny do twojego nowego życia, gdzie wszystko masz podane na tacy, a w złotej miseczce czeka słodka śmietanka do nieustannego spijania!

– Byłoby cudownie! – mimo nie pozostawiającej cienia wątpliwości wyraźnej ironii, niezrażony Człowiek rozpromienił się i jak dziecko klasnął w dłonie.

– To tak nie będzie – podsumował Sens krótko i usiadł z sapnięciem obok Człowieka.

Człowiek przyjrzał mu się uważnie. Do przystojniaków to on raczej nie należy, pomyślał z przekąsem. Ale znowu głupi taki nie jest. Może trzeba nad nim trochę popracować? Oszlifować niczym diament? Oduczyć chowania się pod łóżkiem? Zadbać i otoczyć troską?
– Chcesz kanapkę, Sensie?

h

Reklamy

11 thoughts on “Bez sensu

  1. Ileż w tym prawdy. Sens sami sobie tworzymy, okraszamy tym co mamy w głowie i walczymy ze sobą, by sens swemu życiu nadać… ale czym jest ten cały „sens”? Dobre pytanie, na które raczej odpowiedzi szybko się nie znajdzie.

    Polubienie

  2. Czy we wszystkim musimy dopatrywać się sensu? Zwłaszcza w poczynaniach innych? To tak jak ze standardowym pytaniem do poezji: Co autor wiersza miał na myśli? Nie wiem co miał na myśli. Dla niego w momencie tworzenia wiersz był „sensowny”, ale już dziś taki nie jest. Zgadzam się, że to my nadajemy sens – ale jest on adekwatny do danej chwili. Ile razy po fakcie – na trzeźwo – próbowaliśmy nadać naszym czynom, myślom, pragnieniom sens? Szukanie usprawiedliwienia na siłę, by pokazać kontrolę nad własnym życiem.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s