Wskrzeszanie nieboszczyka

Nie, na ogół nie wyglądała zbyt mądrze. Podstępnie czaiła się za każdym przedmiotem, na który Człowiek spojrzał. Czasem za nieobecnością przedmiotu. Wyginała się, pokazywała język, nieraz chowała, ale tylko po to, by wyskoczyć znienacka i rzucić się na Człowieka ze wzmożoną siłą. Najbardziej lubiła spędzać z nim długie samotne wieczory. Wychodziła z niej wówczas romantyczna dusza: świece, muzyka, dokładnie wiedziała jakie pomysły wyszeptać Człowiekowi na ucho.

– Wiesz – mówił Człowiek – ty jesteś taka słodko-gorzka. Jakbym skosztował wymarzony tort, który w pierwszej chwili wydaje się z rozkoszą rozpływać  w ustach… Ale już za chwilę dławisz. Dławisz tak mocno…

Tęsknota zawsze odpowiadała niewinnym spojrzeniem. Z wdziękiem trzepotała rzęsami. Człowiek często łapał się na te jej przebiegłe gierki. Ostatnio jednak coraz rzadziej. Robiła zbyt dużo zamętu w jego życiu. Była jak przeciąg, który potężnym hukiem niespodziewanie zatrzaskuje okna, bezlitośnie zrzucając przy tym wszystkie doniczki. Kiedy udało mu się czasem wypchnąć ją za drzwi, rozpoczynał generalne porządki. Wszystkie przedmioty owiane jej nostalgicznym zapachem wyrzucał z rozmachem do kosza, wietrzył mieszkanie, mył brudne okna, aby wyraźniej widzieć świat, który na co dzień przesłaniała mu jej obecność.

Nie chciał jej. Kiedy wypychanie na siłę za drzwi przestało przynosić oczekiwane rezultaty (wracała bowiem oknem, szparą pod drzwiami albo przez komin, spadając na niego np. podczas mycia zębów, z dzikim hurrrra! i białym tynkiem we włosach), postanowił przeprowadzić z nią poważną rozmowę.

– Nie jesteś mile widzianym gościem w moim domu. Źle mi z tobą. Chciałbym, żebyś sobie poszła. Na zawsze.

– Nieprawda – odpowiedziała słodko, odurzająco, jak zwykle mieszając mu zmysły i lekceważąc jego ostateczne postanowienia.

– Prawda – odpowiedział niepewnie – Ty jesteś nitką łączącą mnie z przeszłością. Masz dar złudnego ożywiania na powrót tego, co było. Ale to jak wskrzeszanie nieboszczyka. A zmarli przecież są zimni i mieszkają w nich robaki. A ja nie chcę siedzieć z nimi w ich wilgotnych mogiłach! Jesteś jak nieustannie wydzwaniający telefon. Kiedy podnoszę wreszcie jego zniecierpliwioną słuchawkę, okazuje się, że to połączenie znikąd, a po drugiej stronie wcale nie ma rozmówcy. I nawet gdy rzucam słuchawką ze złością, to linia i tak pozostaje zajęta, blokując moje rozmowy z realnym światem.

Tęsknota spojrzała na Człowieka z wyrzutem. Powoli podeszła bliżej, stanęła na palcach i otulając go swym pozbawiającym zmysłów aromatem, szepnęła cicho:

– Będę tęsknić…

Wyszła.

Nie wiedział, czy wróci. Ona może już nie.

Wiedział jednak na pewno, że pojawią się następne.

dfr

Reklamy

2 thoughts on “Wskrzeszanie nieboszczyka

  1. ‚jak dzwon,który zaledwie tylko tknąć,a już śpiewa..’ myslę,że najlepiej nie pozwolić im się rozpanoszyć..bo jak już się w nas rozsiądą,to cięzko się ich pozbyć..

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s