Jak pomóc osobie zagrożonej samobójstwem?

Co zrobić, jeżeli pojawia się w nas podejrzenie, że osoba nam bliska, albo taka, za którą w jakiś sposób jesteśmy odpowiedzialni, ma poważny problem, który niesie ryzyko samobójstwa?

Nawiązanie życzliwego kontaktu

Zaczynamy od, wcale niełatwej rzeczy, nawiązania kontaktu. W sposób delikatny, acz stanowczy informujemy o naszych obserwacjach i komunikujemy nasz niepokój o nią („Od jakiegoś czasu widzę, że jesteś bardzo smutny i zamyślony, martwię się o ciebie”). Musimy pamiętać, że taka rozmowa nie może stanowić naszego „mądrego” monologu. Naszym zadaniem jest przede wszystkim skłonić drugą osobę do otwarcia się, a nie zrobimy tego, jeśli nie zaczniemy uważnie słuchać co rozmówca ma nam do powiedzenia. Musimy uzbroić się w cierpliwość, życzliwość i zrozumienie. Trudne? Bardzo. Bo, powiedzmy to głośno, obok tych zacnych cech w sposób naturalny może pojawić się w nas zmęczenie, zniecierpliwienie, bezradność czy nawet złość. Nie zaprzeczajmy temu, zlokalizujmy te odczucia, jeśli się pojawią. Na czas rozmowy musimy sobie z nimi poradzić i nabrać tymczasowego dystansu, ale potem, dla własnego bezpieczeństwa, warto je świadomie odreagować.

Ocena rzeczywistości

Jeśli osoba w kryzysie zdecyduje się na rozmowę z nami, musimy dokładnie zorientować się na czym polega problem, czego dotyczy, jakie jest jej nastawienie, czy widzi jakieś rozwiązanie, czy może odczuwa wobec niego zupełną bezradność. Innymi słowy – oceniamy rzeczywistość naszego rozmówcy. Co ważne – oceniamy z jego perspektywy, nie swoich doświadczeń. Pamiętajmy, że coś, co dla nas nie jest istotnym problemem, dla kogoś może stanowić przeszkodę nie do pokonania, która stanie się ostatnią kroplą w czarze goryczy.

Ocena sfery emocjonalnej

Poza rzeczywistością badamy sferę emocjonalną naszego rozmówcy. Rozmawiamy o tym, co czuje, prowokujemy do ekspresji emocji, możemy używać metafor, jeśli nie rozumiemy, otwarcie dopytujemy. („Mówisz, że czujesz się jakbyś balansował na granicy. Co dokładnie masz na myśli? Jakie uczucia ci w tym towarzyszą?”). Jeśli osoba zacznie płakać – zachęcamy ją do dalszej ekspresji emocji, lepiej ją wtedy przytulić czy wziąć za rękę, niż blokować jej reakcje słowami „Nie płacz już”. To dla nas te łzy są kłopotliwe, ona ich potrzebuje i nie możemy jej sugerować, że są one nie na miejscu.

A w ferworze pomagania i trudnych emocji nie zapominajmy o podstawowych sprawach – może warto przygotować kubek gorącej herbaty lub podać ciepły koc?

Pytania
jeśli czegoś nie rozumiemy, pytamy. Nie boimy się zadawać bezpośrednich pytań, np. o myśli samobójcze. Z jednej strony da nam to większy wgląd w powagę sytuacji, z drugiej zaś pokażemy, że nie ma dla nas tematów tabu. Pytania zadajemy bezpośrednio i otwarcie, ale z wyczuciem („Czy myślisz o tym, żeby odebrać sobie życie?”)

Osobisty system wsparcia

Kiedy mamy już orientację w problemie, wiemy, czego dotyczy, jak jest interpretowany i oceniany przez osobę w kryzysie, jak sobie z nim radzi i jakie emocje w tym momencie dominują, przyszedł czas na sprawdzenie jaki jest jej osobisty system wsparcia. Dowiadujemy się, czy widzi jakieś rozwiązanie tej sytuacji, jeśli tak, to na czym ono polega, jak dotąd radziła sobie z trudnościami, co jej pomagało, czy był ktoś, na czyją pomoc mogła liczyć, jeśli tak, to kto, jak dużo jest takich osób, kogo teraz chciałaby mieć przy sobie. Podkreślamy wagę wsparcia, które może dostać od innych osób.

Działanie

W dalszej kolejności następuje czas na podjęcie działań i wstępnych decyzji. Staramy się delikatnie nakłonić (nie wymuszać!) osobę do podjęcia decyzji, do zastanowienia się co można zrobić konstruktywnego, aby sobie pomóc. W pierwszej kolejności pozwalamy jej samej ocenić i decydować. Przejmujemy inicjatywę dopiero wówczas, jeśli ma z tym problem, wciąż jednak robimy to w taki sposób, aby miała w tym wyraźny współudział – to sprawi, że decyzje, które podejmiemy będą dla niej wiążące, będzie czuła się za nie odpowiedzialna.

Dbanie o siebie

Pamiętajmy, żeby podczas pomagania drugiej osobie zadbać również o siebie. Nie bierzemy całej odpowiedzialności za trudną sytuację, znajdujemy ludzi (bliskich osoby w kryzysie, adekwatnych specjalistów) lub instytucje, które przejmą przynajmniej część odpowiedzialności. Jeżeli nasze siły ulegną wyczerpaniu, to nie pomożemy już nikomu, a do tego jeszcze sami będziemy potrzebować wsparcia.

Realne zagrożenie życia
Jeżeli oceniamy stan osoby jako poważny, to w pierwszej kolejności próbujemy zawrzeć z nią umowę, że jeśli tylko poczuje się gorzej i zacznie myśleć o odebraniu sobie życia, to zamiast to zrobić – skontaktuje się od razu z nami (lub inna ważną osobą). Jeśli widzimy realne zagrożenie życia, nie wahamy się zadzwonić po pogotowie, które informujemy o wystąpieniu myśli czy tendencji samobójczych. Z doświadczenia wiem, że bliscy często boją się podejmować tak drastyczne dla nich kroki, jak wezwanie pogotowia, które może zabrać osobę cierpiącą np. do szpitala psychiatrycznego. Jest to dla nich już ostateczny, nie pozostawiający złudzeń sygnał, że sytuacja jest dramatyczna, często też boją się, że takie działanie zostanie odebrane przez osobę, której chcą pomóc jako zdrada. Niewątpliwie stanowi to duży dylemat, warto zadać sobie jednak pytanie, czy w takiej sytuacji kryzysowej naprawdę warto tak ryzykować?

Czego nie robić podczas pomagania w sytuacji kryzysowej?

Nie powołujemy się na własny system wartości czy własne doświadczenia. To, że dla nas coś nie jest ważne, albo przeżyliśmy dużo większe zawirowania życiowe, wcale nie świadczy o tym, że ktoś musi poradzić sobie ze swoją sytuacją. Nie mówimy więc: „Przecież to wcale nie jest problem!”, „Ja to dopiero mam problemy, ty nie wiesz jeszcze co to życie”, „Ciekawe jak poradziłbyś sobie w mojej sytuacji!” „Inni mają gorzej”.

Nie lekceważymy tego, co osoba do nas mówi: „ Przecież to nie ma znaczenia”, i, jedno z najgorszych stwierdzeń, którego warto się wystrzegać: „Przesadzasz!”. Wykreślmy je raz na zawsze z naszego słownika.

Jeżeli już decydujemy się pomóc, nie możemy ograniczyć czasu spotkania i zbyt wcześnie kończyć kontaktu, pozostawiając osobę samą. To może tylko wzmóc jej poczucie osamotnienia i bezradności.

Pamiętajmy także, że nikt z nas nie jest Wujkiem Dobrą Radą. Nie dajemy dobrych rad typu: „Weź się w garść” czy „Ja na twoim miejscu zrobiłbym to i to”.

Nie wzbudzamy poczucia winy. Osoba w kryzysie ma wystarczająco dużo trudnych i przygniatających ją emocji.

Nie używamy sloganów typu: „Będzie dobrze”, „Nic się nie stało” i nie obiecujemy gruszek na wierzbie. Wcale nie mamy pewności, czy będzie dobrze, przecież my sami nie rozwiążemy za nikogo jego trudności życiowych. Nie możemy też szastać obietnicami, z których nie będziemy w stanie się wywiązać („Zadbam już o to, żebyś nie stracił pracy”, „Na pewno żona od ciebie nie odejdzie”). I, co najważniejsze, nie zostawiamy osoby w kryzysie samej, bez żadnej pomocy. Dla niej może to być bowiem idealny moment na to, aby odebrać sobie życie.

Nie oszukujmy się, takie pomaganie wcale nie jest łatwe. I nawet jeśli nie zajmujemy się zawodowo udzielaniem pomocy, możemy, chcąc nie chcąc, kiedyś znaleźć się w takiej trudnej sytuacji. Warto więc wiedzieć z jakich narzędzi możemy korzystać, a jakich zdecydowanie unikać. I nawet jeśli, będąc w silnych emocjach, popełnimy błędy i nie wszystko wyjdzie nam podręcznikowo, na pewno warto podjąć próbę ratowania czyjegoś życia.

Więcej o samobójstwach dowiesz się w artykule: Zatrzymaj mnie czyli o samobójstwie słów kilka

118_1

Reklamy

11 thoughts on “Jak pomóc osobie zagrożonej samobójstwem?

  1. A co jesli potrzebujemy pomocy i bliskie nam osoby tego nie dostrzegaja? Często nawet oddalają się od nas ponieważ źle odbierają nasze wołanie o pomoc.

    Polubienie

    1. Może warto wtedy powiedzieć im to wprost? Wiem, że wydaje się to nieraz bardzo trudne, ale jesli oczekujemy pomocy – mówmy o tym otwarcie. Często ulegamy zludzeniu, że pewne rzeczy sa oczywiste i inni powinni się domyśleć, co niestety może potęgować nasze uczucie osamotnienia i braku zrozumienia…

      Polubienie

  2. Faktem jest, że osoba która chce popełnić samobójstwo bardzo często daje znaki lub mówi wprost, że jest jej źle. Niestety bardzo często bliscy nie dostrzegają problemu, myślą że wszystko jest ok, że to chwilowe załamanie. Osoby z depresją, słabe psychicznie powinny się nie wstydzić i skorzystać z porad psychologa.

    Polubienie

    1. Każdemu z nas może zdarzyć się słabość i trudniejszy czas, w końcu jesteśmy tylko ludźmi, a nie superbohaterami. Wniosek z tego taki, że każdy, jeśli pojawi się taka potrzeba, może skorzystać z pomocy psychologa 🙂
      A przepracowany kryzys jest bardzo rozwojowy i daje ogromne możliwości!

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s