Aż tyle

Choinka niczym nastolatka migotała dumnie i trzymając kolorowe poły swej sukni obracała się radośnie na wszystkie strony świata. Kolędy w tle trajkotały szeptem. Świece tańczyły uprzejmie w rytm ich melodii. Jedynie Człowiek nie zważał na nic, ponieważ spieszył się. Bo jeszcze nie wszystko było gotowe. Złościł, bo nie wychodziło, tak jak zaplanował. Irytował, bo inni mu przeszkadzali i wchodzili w drogę. Naśmiewał z głupich ludzi, którzy nie tak jak należy podchodzili do świąt. Stękał, bo bolał go krzyż od stania w kuchni. Krzyczał, bo stroik jeszcze nie był gotowy i zapomniał o opłatku. Odbierał w międzyczasie telefony i pośpiesznie wysyłał do wszystkich te same świąteczne wierszyki. Dyskutował z radiem, gdzie Polityka przemawiała do niego autorytarnie.

Właściwie nie wiadomo, czy Pierwsza Gwiazdka już zapraszała do stołu, bo niebo spochmurniało nagle skwaszone, a ambitne światła miasta postanowiły świecić intensywniej niż odległe gwiazdy. Niemniej jednak Człowiek uznał, że już czas. Złość spotęgowała panika, bowiem miał poczucie, że nie jest wcale gotowy. Zasiadł naprzeciwko pustego nakrycia dla Niespodziewanego Gościa.

– No, to… – odchrząknął zmieszany – Wesołych świąt – podał Niespodziewanemu Gościowi wazę z barszczem zamiast zapomnianego opłatka.

Jedli w ciszy. Człowiek postanowił uprzejmie zagadać swojego milczącego gościa.

– A kim ty tak właściwie jesteś? – przemówił niewyraźnie wraz z pierogami.

– Tym, czego zwykle najmocniej ci brakuje, tak samo w okresie przedświątecznym jak i świątecznym. Na co, z dziwnych, ale jakże racjonalnych powodów, nie masz już  czasu, sił albo odwagi. Co zwykle ma nadejść w wyczekiwane święta, gdy już przestaniesz biec, złościć się lub zamartwiać. Ale zazwyczaj nie przychodzi, bo nigdy nie przestajesz biec, złościć się ani zamartwiać.

– Co? – zapytał  Człowiek niewyraźnie, tym razem do chóru z kołyszącym go coraz bardziej leniwie winem.

– Gdy masz już choinkę, dwanaście potraw, zakupione prezenty i bilety na pociąg… i biegniesz wciąż dalej. Tylko dokąd?

– W telewizji mówili, że w pośpiechu świątecznym ludzie zapominają o podstawowych wartościach chrześcijańskich… – Człowiek po omacku podjął dyskusję.

– Tak, tak – przerwał Niespodziewany Gość – ale ty nie jesteś ludzie, tylko Człowiek. Masz oto wolną przestrzeń zarezerwowaną przeze mnie przy świątecznym stole. Czy wiesz, czego właśnie tobie brak? Może wyjątkowo wyjmiesz swoją osobistą odpowiedzialność z ciężkiego worka Świętego Mikołaja i sam sobie zapewnisz to, czego teraz potrzebujesz? Czy  już zatem wiesz, jak brzmi moje imię?

Człowiek pogrążył się w rozmyślaniach. Wraz z nim pierogi, przydymiony kompot z suszu, a nawet i błyszcząca choinka zapatrzyły się refleksyjnie w gwiazdy.

– Już wiem! – wykrzyknął z dumą  i poklepał radośnie Tu i Teraz po ramieniu.

– Tylko tyle? – z niedowierzaniem zapytał gość.

– Aż tyle! – uśmiechnął się Człowiek. Tu i Teraz odwzajemnił uśmiech.

nzqkndofrpc-sweta-meininger

Reklamy

4 thoughts on “Aż tyle

  1. Wyjąłem z ciężkiego worka Świętego Mikołaja i sam sobie zapewniłem to, czego teraz potrzebuje…
    Wyjątkowym Mikołajem jest autorka, workiem – jej blog,
    Jest najlepszym Mikołajem, bo rozdaje podarki cały rok.

    Dziękuję za kolejny trafiony prezent – za przyjemną chwilę refleksji i odpoczynku. Za spokój jaki osiagam z każdym tekstem. I za usprawiedliwienie do nic-nie-robienia, przecież korzystam z Tu i Teraz:-P

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s