Podróż łódką z gazety codziennej

Człowiek zobaczył drugiego Człowieka. Wiadomo, że od razu! Przecież od samego początku go wypatrywał. Ba! Już wczoraj intensywnie myślał, jak to będzie, denerwował się, nawet trochę rozbolał go brzuch. I spać nie mógł, tylko przewracał się z boku na bok w uwierającej pościeli.

Dokładnie w momencie gdy tamten się pojawił – Człowiek gwałtownie odwrócił głowę, rozpoczynając kontemplację niezwykle ciekawej, musiał to przyznać, porywającej wręcz w swej istocie, dziury w ścianie.

Ciekawe kto ją zrobił (patrzy na mnie czy nie?), kształtem przypomina spadający samolot (a może podejdzie do mnie?), trzeba to zaszpachlować (nie, tylko nie rumieńce!), to doprawdy interesująca metafora zawieszenia człowieka w chaosie wartości świata doczesnego (wyglądam jak pajac gapiąc się tępo w tę dziurę!).
Tamten, z wahaniem i z oporami, jednak podszedł do Człowieka.

– Cześć – rzucił pozornie lekko, jednak z wyraźnym drżeniem w głosie.

Człowiek dopiero po dłuższej chwili podniósł wzrok znad fascynującej dziury i zdziwionym, niedbałym tonem rzekł:

– O, cześć, nie zauważyłem cię.

– Co słychać?

Tęsknię za tobą, nie widzisz?! Tyle dzieje się w moim życiu, o czym chciałbym ci opowiedzieć, a opowiadać chciałbym przez całe nasze życie, podróżując razem z tobą małą łódką z gazety codziennej przez oceany zafrasowanego życia. Martwię się o ciebie, czy wszystko u ciebie w porządku? Czy aby nie jesteś głodny, bo przecież mógłbym ci zrobić pyszny obiad, taki, jak lubisz. A potem będziemy siedzieć obok siebie, czytając swoje książki, śmiejąc się cicho w rożnych momentach, ale w tych samych szukając wzajemnie swych pustych dłoni lub zmarzniętych stóp.

– Ok – głośno odpowiedział Człowiek i zrobił obojętną minę, pokazując tym samym, miał nadzieję, całkiem wyrazistego „focha”. W duchu zaś krzyczał dalej ile sił w piersiach: No domyśl się, domyśl się! Tylko nie odchodź!

Tamten spojrzał niepewnie na urażoną minę Człowieka.

– No to… nie przeszkadzam – zawiesił głos, jakby mając nadzieję, sugerując, a może nawet błagając między wierszami, aby Człowiek szybko i natychmiast zaprzeczył jakiemukolwiek przeszkadzaniu, a tak w ogóle, to może by poszli na długi spacer…?
Kto wie, Człowiek może nawet i usłyszał. Jednak absolutny brak pewności siebie i lęk przed odrzuceniem sprawił, że komunikat ten, trafiający wprost do serca, przypisał sobie i Nadziei, którą zawsze karcił srogo za gadanie, według niego, nierozsądnych głupot.

No i wiedziałem, że nic z tego nie będzie!

– No tak, ja też już muszę iść – odparł lodowato, mimo że lód drżał i prosił o łaskę przytulenia.

Tamten odwrócił się i odszedł bez słowa, pozostawiając dojmującą pustkę. Została dziura w kształcie spadającego samolotu. Krzyczała tak głośno. Jednak zaszpachlowana maska była dźwiękoszczelna.

fzv8esa7gkc-lee-key

Reklamy

5 thoughts on “Podróż łódką z gazety codziennej

    1. Bo czasem Maski zbyt mocno przylegają do ludzi, a przeraźliwy lęk powstrzymuje nas przed ich zdjęciem… bo nas odrzucą, nie zaakceptują, rozczarują się, wyśmieją, zawstydzą… lęk chętnie każdemu coś podpowie…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s