Pajęczyna, groszki i buraki

Człowiek zbłądził. Utknął jakby. Oblepiła go pajęczyna wyborów dokonanych i niedokonanych, zobowiązań oraz ponoszonych ambitnie i rzetelnie konsekwencji. Gdzie nie spojrzał – czaił się róg bez wyjścia. Gdzie nie dotknął – robiło się ślisko i stromo. Szarpał się, wywijał nogami… Pajęczyna oblepiała mocniej…

Zatrzymał się. Pomyślał krytycznie. Trzeba podziałać jak przystało na dorosłego, a nie spanikowaną w sieci muchę.

Nabrał powietrza w płuca. I nakrzyczał na siebie. O, jak porządnie. Niech wie, jaki głupi jest.

– Głupi jesteś i nie wyjdziesz już stąd!

I żeby wziął się wreszcie do roboty

– Weź się wreszcie do porządnej roboty!

I w ogóle to jest beznadziejny i do niczego się nie nadaje.

– I w ogóle…

To była chwila i Człowiek nie wszystko dostrzegł przez misterne koronki pajęczyny wchodzącej mu do oczu. Wielki Pająk wyskoczył jak z procy, widać, że wściekłość dodała mu energii i prędkości i jednym ukąszeniem sparaliżował Wewnętrznego Krytyka Człowieka.

-Yyyy – powiedział Człowiek najmądrzej jak umiał, patrząc na Pająka szeroko otwartymi oczami i zastygłą z przerażenia twarzą.

– Co to za pajac? – zapytał z odrazą Pająk okrążając leżącego sztywniaka, po czym jakby nigdy nic rozsiadł się wygodnie w hamaku z pajęczyny.

– To nie pajac! To mój Wewnętrzny Krytyk. Jest bardo mądry i wskazuje mi drogę, abym zawsze pewnie szedł ścieżką mądrości i dojrzałości – wyrecytował Człowiek nauczone dawno słowa.

– Przecież to kat jakiś. Sadysta nieludzki. Burak niemyty! – oburzony Pająk wyciągnął z kieszeni groszki czekoladowe i rozpoczął ucztę.

Człowiek spojrzał zdumiony na leżącego sztywniaka, następnie na mlaszczącego Pająka, po czym korzystając z zaproszenia, usiadł obok na hamaku i zanurzył rękę w torbie z groszkami.

– Często ten typek pozwala sobie na takie nadużycia wobec ciebie? Ignorant taki bez ludzkiego odruchu, a ty go słuchasz wpatrzony jak w obrazek! Przecież wam trzeba założyć Niebieską Kartę!

– No… Często. Ale on to robi, żebym nie zbłądził – powiedział Człowiek. Bez przekonania.

– A pomaga ci chociaż czasem? Skoro taki mądry? Wyjście z opresji znajdzie? Poklepie pokrzepiająco po plecach? – tu Pająk z rozmachem stuknął Człowieka swoją nogogłaszczką – Groszkiem poczęstuje? Czy tylko mordę drze? – kontynuował.

Pająk może do subtelnych czy elokwentnych nie należał, jednak swą prostotą potrafił trafić w punkt bez zbędnych zawijasów. Człowiek myślał. „Raźniej mi teraz siedzieć w pajęczynie z Pająkiem i pogryzać groszki czekoladowe, aniżeli liczyć na realną pomoc tego sztywnego Mądralińskiego. W czym on właściwie taki mądrzejszy ode mnie?” Przyjrzał się mu uważnie. Zastygnięty w paraliżu grymas niezadowolenia i wyższości tworzył kanciaste wzorki na jego surowej twarzy.

-Fiu, fiu! Ty to nawet masz talent – Pająk gwizdnął z uznaniem między groszkami – patrz, jaką piękną pajęczynę mi utkałeś. Wyjątkowy wzór. Będzie na święta. Zobacz, a tam, w rogu jest wyjście. Chcesz groszków na drogę?

Już go nie było. Została torba z groszkami. Człowiek popatrzył z zakłopotaniem na leżącego Krytyka. Podsunął mu torbę, bo pewnie głodny będzie jak się obudzi, a przecież, jak sam powiedział, nie wyjdzie już stąd. Sam z nieskrywaną ulgą przecisnął się przez wąskie wyjście.

freestocks-org-128787

Reklamy

9 thoughts on “Pajęczyna, groszki i buraki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s