Jin i Yang

– Wejdź! Zapraszam! – Człowiek szybko nacisnął przycisk domofonu. Wypiął pierś, poprawił włosy i spontanicznie zatarł ręce.

– Taki gość! – pomyślał – Taki wspaniały gość u mnie. Rewelacja! Teraz będzie już tylko z górki.

Drzwi otworzył chwilę przed dzwonkiem. Szeroki i wręcz nienaturalny uśmiech zastygł na jego twarzy. Takiego dysonansu nie miał dawno. Takiej niezgody. Takiego buntu.

– Ale…

Siła uśmiechnęła się promiennie.

– Dzień dobry, Człowieku.

– Zdradziłaś mnie! – krzyknął z wyrzutem. Maniery natychmiast straciły sens i odeszły wystraszone z podkulonym ogonem – Miałaś przyjść ty. A przyprowadziłaś mi ją! Nie ma tu dla niej miejsca!

Milcząca Słabość spojrzała na niego urażona. Tymczasem Siła już weszła do mieszkania. Wzburzony Człowiek, niewiele myśląc, zatrzasnął szybko drzwi, pozostawiając drugiego gościa na zewnątrz.

– Zwariowałeś? – krzyknęła oburzona Siła.

– Chcę tylko ciebie. Ona tu jest niepotrzebna. Nie ma dla niej miejsca. – Człowiek dla pewności zamknął drzwi na łańcuch i odwrócił się do Siły. Ta jednak stała się jakby na wpół przezroczysta. Jej zdecydowane kolory przyblakły, kontury rozmyły się. Pokiwała głową z pobłażaniem.

– Skoro nie chcesz stawić czoła swoim słabościom, w jaki sposób masz stać się silny? To tak, jakbyś chciał zjeść tylko połowę składników przyrządzonej potrawy, poczuć gorąc Lata, nie znając chłodu Zimy, uznawać Życie bez istnienia Śmierci. Nie zrozumiesz żadnego z nich, jeśli nie przyjmiesz całości. Nie rozpoznasz światła Dnia, jeśli nie znasz ciemności Nocy. To nie są odrębne byty, a uzupełniające się części.

– Jasne… – Człowiek był wściekły. Podszedł groźnie do Siły, ale ta coraz bardziej umykała jego percepcji. Widział ja już tylko kątem oka, w szepcie dotyku. Nie chciał się jednak poddawać, kurczowo trzymał się swojej wyidealizowanej wizji wyselekcjonowanego świata. Chciał jej nawyrzucać, nakrzyczeć, kategorycznie odmówić. Ale nie miał już komu. Skoro odmówił istnienia Słabości, odmówił istnienia Sile.

– I znowu pod górkę – zaczął gderać do cierpliwej ściany – Nigdy mi nie wychodzi, ja to jestem jakiś przeklęty, mam pecha i w ogóle to wszystko to jest nieuczciwe! Tak się staram, tak się staram i co? – Ściana milczała – No powiedz coś! – skoro nie miał już na kogo, to krzyknął  z wyrzutem na ścianę.

– I wciąż mądrości ci nie przybywa! – ściana straciła cierpliwość.

Oburzony Człowiek zastygł, gwałtownie otworzył usta, następnie równie szybko zamknął je i nabrał powietrza w płuca.

– Chyba tobie! – fuknął szybko i ostentacyjnie otworzył drzwi cierpliwie czekającym gościom.

17968913_10212854531187605_1975064066_o

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s