Esencja zachwytu

Człowiek usiadł obok niej na ławce w parku. Zachowywał się jak tajny agent. Patrzył prosto przed siebie, niezwykle zaabsorbowany kaczką pływającą w burym stawie. Kaczka trzepotała piórkami i kręciła smukłą główką na boki. Nie, nie, zdawała się mówić. Nie przyznawaj się, że ją znasz.

– Co chciałaś tym razem? – zapytał arogancko w stronę kaczki.

– Chciałam porozmawiać.

– A nie wystrychnąć mnie na dudka? Zrobić ze mnie pośmiewisko?

– Ja nie potrafię wyśmiewać.

– Ty nie. Ale inni śmieją się z ciebie. Ty wiesz jak oni ciebie nie lubią? Nie daj Boże, gdy ktoś cię dostrzeże. Wstyd tak wielki! – zerknął z dezaprobatą na Naiwność. Miało to być jedno mrugnięcie, które wyrazi dobitnie jego lekceważącą postawę, jednak coś niespodziewanie powstrzymało go od cofnięcia wzroku. Zdumienie. Poczuł się jak odkrywca. Odkrywca skarbu równie potężnego, jak subtelnego.

Naiwność miała szeroko otwarte oczy. Spojrzenie proste i błyszczące. Nieprzesłonięte powieką sarkazmu ani złośliwości. Jej skóra była jak gorąca skórka chleba wyjętego z pieca – świeża do granic możliwości, pachnąca nadzieją i wiarą. Nieskażona pleśnią zgorzknienia ani czerstwością rozczarowań. A przecież znała Rozczarowania od dziecka. Często towarzyszyły jej te złośliwe urwisy w dziecięcym eksplorowaniu świata. Nieraz wkładały do jej ufnej ręki podstępny prezent z gryzącego robaka, zamiast obiecywanego pięknego motyla.

Ona mimo to wciąż pozostawała taka sama. Nieskazitelna. Czysta w swym zachwycie nad otaczającym światem. Pełna zapału, pomysłów i ciekawości. Chciała próbować, dawać, brać, działać i przytulać do swojego serca. Także być przytulaną. Spontanicznie, bez lęku i obaw. Prawdziwie. Ona nie miała warstw zasłaniających jej prawdziwe wnętrze. Emanowała dokładnie tym, czym w istocie była. Esencją zachwytu, wiary i akceptacji. Tworzyła piękną mozaikę barw i możliwości, którą można było podziwiać wprost, nie przez dziurkę od klucza. Ten brak warstw zasłaniających był jednocześnie jej przekleństwem. Stanowił bowiem brak ochrony. Była w istocie swej naga, narażona na każdy raz, zadrapanie i policzek ze strony otaczających ją ludzi.

Czy to jednak właśnie ona powinna się tego wstydzić?

Człowiek zawstydził się. Zatrwożył. Tym razem jednak nie z powodu, że właśnie rozmawia z niepopularną Naiwnością i może zostać przez kogoś wyśmiany. Ale z obawy, że jego czerstwe, prostackie spojrzenie naruszy jej delikatną i misterną strukturę.

To nie ona nie pasowała do świata. To ordynarny i brutalny świat nie dorastał do jej stóp.

khh

Reklamy

2 thoughts on “Esencja zachwytu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s