Ból się nie wydaje…

– Nie wiem czy potrafię… – Człowiek odetchnął ciężko.  – Teoretycznie wiem, że masz rację. Ale to nie takie proste.

– Czego się boisz? Co tak mocno cię trzyma? Co nie pozwala ci odpuścić twoich krzywd i żalów? – Odpuszczenie spojrzała na Człowieka uważnie.

– Nie wiem – rzucił Człowiek. Nie chciał w to wnikać. To było nieprzyjemne i za trudne. Jakby Odpuszczenie kazała mu wejść do brudnego bajora i szukać w nim pływających od dłuższego czasu topielców. Fuj. Ale wymyśliła.

– To zastanów się.

– Daj mi spokój!

– No właśnie staram się.

Człowiek zmrużył oczy ze złością i zacisnął pięści. Odwrócił się ostentacyjnie i, robiąc obrażony kaczy dziubek, zaczął intensywnie wpatrywać się w sufit.

Ona czekała. Ona czekała zawsze cierpliwie. On odchrząknął cicho i niepewnie.

– Boję się, że jeśli odpuszczę, to będzie równoznaczne z zaprzestaniem oczekiwania od innych uznania moich krzywd. Oni wtedy powiedzą, że nie mam prawa czuć się pokrzywdzony. Zaprzeczą mojemu bólowi. A on przecież jest rozdzierający!

– To jest niemal pewne, że ktoś inny nie uzna twojego bólu. Albo przynajmniej nie zrozumie go, nie poczuje tak, jak ty. A zwłaszcza osoba, która się do niego przyczyniła. Przecież jej tak będzie wygodniej, łatwiej, masz to jak w banku. Dlaczego jednak pozwalasz jej kreować twoją rzeczywistość? Dlaczego nie wierzysz sam sobie? Nie ufasz swoim odczuciom? Dlaczego ktoś miałby mieć większą orientację w tym, co czujesz, niż ty sam?

– Bo… – Człowiek zawahał się – … bo może się mylę?

– Mylisz się, że cię boli? W jaki sposób można mylić się w tym zakresie?

Człowiek zamilkł. Nie wiedział, co odpowiedzieć. Rzeczywiście, to było głupie. Poddawał swój ból ocenie i, nie wiedząc, czy ma do niego prawo, czekał, aż ktoś takiego prawa mu udzieli. To było jakieś błędne koło. Bo to rozpaczliwe i zwykle nieowocne czekanie na akceptację, jawne i oficjalne przyznanie się, lub chociażby nieznaczne kiwnięcie głową,  bolało jeszcze bardziej.

– Po prostu sam to uznaj. Stało się. Bez względu na okoliczności. Czy ktoś zrobił to celowo, przypadkiem, czy nieświadomie, nieważne. Uderzyło w ciebie. Rozerwało. Przeszyło bólem.  Nie zastanawiaj się, czy ci się nie wydaje. Ból się nie wydaje. Uświadom sobie, że masz prawo czuć ten okropny ciężar. I, do jasnej cholery, właśnie wtedy go wyrzuć! Bo możesz odpuścić dopiero wtedy, kiedy go w pełni uznasz. Bo już nie będziesz mieć potrzeby udowadniania innym i sobie samemu swoich racji, praw, ani tego, że naprawdę cię boli! To było wtedy. Uznaj to. Zamknij to. I puść. Odetnij jednym zdecydowanym cięciem. I bądź znowu w swoim tu i teraz.

– Ale jeśli komuś w taki sposób wybaczę, to pozostanie on bezkarny! Bez świadomości swojej destrukcyjnej odpowiedzialności.

– Człowieku. – Odpuszczenie wstała i podeszła do Człowieka. Nagle zrobiła się bardzo poważna. – Ty nie robisz tego dla wzniosłych nakazów moralnych ani dla osoby, która cię skrzywdziła. Nawet nie musisz jej wybaczać. Może kiedyś. A może nie. Sam zadecydujesz. Ty odpuszczasz  wyłącznie dla siebie. Uwolnij siebie i wybacz sam sobie.

Człowiekowi łzy napłynęły do oczu. Szybko, nie pytając nikogo o zgodę. Pierś podniosła się wysoko, zaskoczona ogromem bólu, który nareszcie poczuł bez obaw i bez niczyjego uznania. Usta zaczęły drżeć. Z cichym przerażeniem zaczął szukać jedną ręką krzesła za sobą. Odpuszczenie odsunęła się, robiąc mu tyle miejsca, ile teraz potrzebował.

Czekała cierpliwie na swój czas, który był tuż tuż.

jonathan-pielmayer-252923

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s