Flirtując z nadzieją

Była, wydawałoby się, bardzo niepozorna. Spokojna, raczej cicha, skromna. Nie rzucająca się w oczy.  Kiedy jednak zostali sobie przedstawieni, uścisk jej dłoni powiedział Człowiekowi, że jest to niebywała postać. W kuluarach szeptano, że chodzi z głową w chmurach, że często jest oderwana od rzeczywistości, kto wie, czy nie ma nawet jakichś problemów psychicznych. Człowiek nie wiedział wtedy co myśleć, a pokusa bezrefleksyjnego czerpania z wygodnego źródła kolektywnego myślenia często owocowała licznymi nieścisłościami. Kiedy jednak stanął z nią twarzą w twarz, kiedy ujęła jego dłoń i spojrzała mu głęboko w oczy – wątpliwości zaczęły piszczeć obrażone w kącie. Miała moc. Nadzieja.

– Witaj, Człowieku. Cieszę się, że nareszcie się spotykamy – uśmiechnęła się czarodziejsko.

– Miałem wielką nadzieję, że tym razem się uda – powiedział Człowiek i już w trakcie mówienia jego oczy otworzyły  się szeroko, a twarz zalała fala głębokiej purpury. Gafa jednak już dawno opuściła bloki startowe, w piruetach pokazując dziury w rajtuzach na lewo i prawo. Spłoszony wzrok zaś szukał ratunku na lewo i prawo… No ale od czego jest nadzieja, która podobno potrafi znaleźć wyjście z każdej sytuacji?

– Popatrz, wychodzi na to, że wcale nie była taka głupia. Ta nadzieja. – dodała, widząc jego niewyraźną minę i uśmiechnęła się wesoło. Wzięła go pod rękę i opuścili gwar przyjęcia, wychodząc przez oświetlony taras do nocnego ogrodu.

Nie mówili zbyt dużo, ale tak właśnie było dobrze. Szepty wychodzące z jej ust były czułe, ciepłe i niczym słodki syrop rozgrzewały jego serce. Z zachwytem przyglądał się swojej towarzyszce. Z jednej strony jej eteryczna, subtelna postać zdawała się jak wycięta kolorowymi nożyczkami z odległych światów. Może niektórzy uznaliby, że jest zaledwie mrzonką, impresją, albo dziecięcą wyobraźnią. Ale Człowiek przekonał się, że jest elegancką damą. Damą, która kroczy pewnie po świecie, bowiem zanim uleciała w przestwór gwiazd, wydobyła się, niczym Wenus z piany,  z samego serca ziemi. Ona miała kontakt z podstawą. I to właśnie dzięki niej mogła sięgać za horyzont. Jej siła była wielka i mogła czynić cuda. Wygrywać ze śmiercią. Drwić z przeznaczenia. W końcu to ona przecież umierała ostatnia. Była to dama łaskawa, pełna klasy, wdzięku i świadomości. Chętnie pochylała się nad każdym, kto do niej się zwracał. Jednak z racji swej pozornej eteryczności, wiele osób zbyt szybko stwierdzało, że jest tylko iluzją, której należy zaprzeczyć, a nawet się wyrzec, bo być pełnym nadziei to być naiwnym, głupim i dziecinnym. Dama ze spokojem uznawała ich wybory i nie wołała za nimi. Ona wiedziała, że są dorośli, a ich dorosłość polega na wolności wyboru. Skoro bardziej adekwatnym wydawała im się Beznadzieja, mieli prawo udać się w jej kierunku.

Człowiek był zauroczony. W miarę przebywania u jej boku, jej moc pachniała coraz intensywniej. Niczym nocna maciejka odurzała subtelnym i czystym aromatem, jednocześnie łagodząc ból i rozganiając roznoszące lęki kąśliwe komary.  Im bardziej nasiąkał jej odurzającym zapachem, tym wyraźniej czuł grunt pod nogami, wilgotną i miękką  jak pluszowy dywan ziemię. I tym więcej widział gwiezdnych malowideł na pochylonym nad nimi niebie.

– Zakochałem się w tobie – wyznał Człowiek bez lęku i wątpliwości. Nie było tu dla nich miejsca. Nie teraz. Nie tej nocy. – Bądź ze mną już zawsze. Nie opuszczaj mnie nigdy więcej.

– Ja zawsze jestem przy tobie. Tylko czasem przestajesz mnie widzieć i sam odchodzisz, uznając mnie za drżącą fatamorganę. Za naiwną kpinę lub własne błądzenie.

Wtulił nos w jej włosy. Pachniały maciejką. Nadzieja już zawsze będzie pachnieć maciejką – pomyślał Człowiek, przejmując od nieba paletę miliona gwiazd.

alex-iby-280624

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s