Pozdrowienia od przyzwoitości

Uciekał przed Człowiekiem, aż się kurzyło. Zwłaszcza na jego nowe letnie sandały i hawajską koszulę. Kolorowa parasolka z drinka wypadła mu zza ucha i podryfowała z szumiącym wiatrem.

– Daj mi spokój, Człowiek! Ratunku!

– Mam cię!

Poczucie Winy zrobiło mało zgrabny, niemniej jednak skuteczny unik, pozwalający mu odsunąć się na parę kroków, Człowiekowi zaś porządnie przyfasolić w futrynę.

– Ciekawe po co!  To nie czas na mnie. Jestem na urlopie!

Człowiek był zdziwiony. Zbity z tropu. Z kolejnym rosnącym siniakiem na potarganej głowie. Taki rodzaj biegania, za uciekającym przed nim Poczuciem Winy, przybliżał go w zastraszającym tempie do podium Mistrza Autodestrukcji. Co ciekawe, w takich momentach poza Poczuciem Winy nie widział nic więcej, automatycznie więc obierał właśnie taki kierunek.

– Jaki ty jesteś niestały! Niekonsekwentny! – Człowiek czuł narastające oburzenie. – Jeszcze parę dni temu sam do mnie zadzwoniłeś, przyjechałeś bez zaproszenia, w tym swoim sztywnym garniturze, a potem właziłeś mi na głowę, na kolana, na plecy, jakbym był jakąś zakichaną ścianką wspinaczkową! Nie chciałeś mnie zostawić w spokoju! Wciąż tylko szeptałeś mi coś do ucha, nie mogłem zapomnieć o twoim istnieniu. Jeść nie mogłem. Spać nie mogłem. A teraz…

– A teraz… – Poczucie Winy spokojnie przejął pałeczkę– …a teraz, mój drogi Człowieku, ja nie mam ci absolutnie nic do powiedzenia. Teraz to ja mam wolne.  Wtedy, o tak, jak najbardziej. Musiałem ci wyjaśnić to i owo, bo przesadziłeś. Przyjmijmy, że głupi byłeś, może przypadkowo, może specjalnie, wszystko jedno. Musiałem ci sprzedać parę informacji niejawnych, dostarczyć pisma o klauzuli ściśle tajne od Straży Granicznej. Taki zawód, rozumiesz. I przesłać jeszcze pozdrowienia od Przyzwoitości, bo prosiła. Ale teraz? Teraz to ty mi głowy nie zawracaj. Teraz to ja mam urlop. Teraz to może byś sobie zadzwonił gdzie indziej.

– Ale gdzie?

– Nie wiem. To nie moja działka. Może najlepiej do tego, który zna się na opatrywaniu siniaków, które właśnie sam sobie robisz. Podobno Akceptacja skończyła kurs pierwszej pomocy, a Przyzwolenie Wewnętrzne otworzył sklep z szerokim asortymentem Praw łagodzących bóle.

Człowiek zdębiał. Nie wiedział co odpowiedzieć.

– Naucz się wreszcie odróżniać sytuacje, kiedy mogę ci powiedzieć coś ważnego i z satysfakcją błysnąć zawodowo, od sytuacji, gdy ściąganie mnie jest zwyczajnym nietaktem!  – Poczucie Winy nareszcie  się uspokoił. Poprawił hawajską koszulę potarganą przez Człowieka, podniósł z ziemi oderwany guzik. – No. To ja znikam. A ty dzwoń teraz pod właściwy numer. Ciao!

I już go nie było. Zrobiło się jakby lżej. Zrobiło się miejsce na coś innego. Powietrze stało się jakby bardziej przejrzyste, a myślenie klarowne. Człowiek zaczął zastanawiać się, jakiego to Prawa mu zabrakło…

davide-ragusa-225093-unsplash

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.