Ambasador Życzliwości

Słońce coraz bardziej znużone pochylało się nad horyzontem. Człowiek zmrużył oczy, nie do końca wiadomo czy na skutek ostatnich dzisiaj promieni, czy może na skutek podejrzliwości, która zapiszczała w jego głosie.

– A ile ja będę musiał za ciebie zapłacić, co?

– Słucham? – Życzliwość zrobiła głupia minę i zastygła w niej zdumiona, nie rozumiejąc, o czym Człowiek mówi.

– Pytam się, jakie są ukryte koszty? Wszystko pięknie, cacy, cud, miód i orzeszki i co? Potem się okaże, że drobnym druczkiem zgadzam się na takie koszty, które zrujnują mi życie! Nic w życiu nie jest za darmo, nie wiesz? A ja głupi nie jestem! – Człowiek pokiwał głową z przekonaniem.

Życzliwość odzyskała zdolność mówienia dopiero po dłuższej chwili.

– Ty tak na poważnie, Człowieku? Życzliwy uśmiech do kogoś zrujnuje ci życie? Bezinteresowna pomoc, która może kosztować cię zaledwie podniesienie tyłka lub dłoni do wskazania drogi? Zapytanie kogoś, dlaczego jest smutny? Cierpliwe wysłuchanie, gdy ktoś nie ma komu się zwierzyć? Uścisk dłoni dodający otuchy? Zwykłe uznanie tego, co ktoś czuje? Odpowiedź, gdy ktoś na nią czeka…?

Człowiek zaczął rozważać opcję, że może jednak jest trochę głupi. Nie wiedział właściwie czemu, ale dotąd życzliwość wobec innych albo w ogóle nie przychodziła mu do głowy, albo kojarzyła się z ciężkim wykorzystaniem i naiwnością z jego strony. Kiedy teraz Życzliwość wymieniała swoje przykłady, poczuł, że to jest przecież nic… Z jego strony nic, żaden wysiłek, ot, delikatny powiew wiatru… Ale jednocześnie na wagę złota dla drugiego Człowieka. Cóż za ciekawy paradoks! Coś, co nic go nie kosztuje, dla drugiego Człowieka może być bezcenne. To jak rodzicielskie przytulenie – niezbędne do życia, budowania własnej wartości czy poczucia sprawczości. Wiary w siebie i w innych. Może przemienić jego życie, może na małą chwilę, a może na zawsze. Tego nigdy nie wie. A możliwość podarowania komuś takiego drogocennego daru jest niezwykłym przywilejem Człowieka. Człowiek, dumny jak paw, poczuł się jak czarodziej – móc zamieniać zwykły gest w ciepłe przytulenie świata. Bo przecież taki Człowiek, dla drugiego Człowieka, jest przedstawicielem świata. Niczym ambasador.

– O kurczę, dlaczego wcześniej mi nie powiedziałaś? Jestem jak czarodziej! Ambasador Życzliwości!– wykrzyknął jak dziecko, zachwycone swoim odkryciem.

Bo Człowiek odkrył Amerykę. Po raz kolejny w swoim życiu. Już nie istniała tylko na płaskiej mapie. Życzliwość uśmiechnęła się i przytuliła mocno Człowieka. Uznała, że po Pokorę zdąży zadzwonić kiedy indziej. Dziś z wielką przyjemnością pogada sobie z Ambasadorem Życzliwości.

marco-bianchetti-539177-unsplash

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Ambasador Życzliwości

  1. Często mylimy życzliwego z naiwnym. Paskudnym jest kiedy Twoja życzliwość wykorzystaną jest przeciwko Tobie. I tak może być. Piszę o tym, bo to moja domena. Łatwowierność, dziecięca ufność połączona z oddaniem ostatniej koszuli. Ale wolę siebie taką, choć często słyszę,, „bo ty głupia jesteś, a nie dobra”

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.