Tam, gdzie drogi się schodzą

Człowiek kopał. Pot spływał mu po skroni i po plecach, włosy lepiły się do mokrego czoła, on jednak nie przestawał. Z oddali wyglądał jak szaleniec, który próbuje dostać się do środka ziemi, do sedna, a może nawet i do samej prawdy. Wszystko przez Pokorę. W środku nocy dała mu cynk. Co jak co, ale ona nigdy nie kłamała, nie miał zatem powodów, aby jej nie wierzyć, aby uznać, że jej sensacyjne doniesienia są nieprawdziwe i lepiej rozłączyć się, by ze stęknięciem, mlaśnięciem, albo nawet trzaskiem kości przewrócić się na drugi bok.

– Na rozstaju dróg, a może tam właśnie, gdzie dwie drogi się schodzą, nieopodal wyschniętej studni, jest zakopany skarb. Skarb, który ma moc zmieniania świata i ludzi. Uwalniania i zaleczania ran. Śpiesz się jednak, bo może być na niego za późno.

Tak właśnie mówiła. Nie mówiła jednak, pomyślał z irytacją Człowiek, że skarb ten trzeba wydobyć z takich głębin. Że zapadnę się w brudnym błocie, usmaruję jak dzika świnia. Już miał ochotę rzucić łopatę w diabły (sądząc po głębokości, na której już się znajdował, daleko rzucać by nie musiał…). I wtedy właśnie łopata głuchym stuknięciem oznajmiła mu radośnie zwycięstwo.

Kufer był całkiem duży. Pozamykany na dziesięć spustów, kłódek i zameczków. Widać, że poprzedni właściciel rzadko do niego zaglądał.

– Ciekawe co tam jest? – Człowiek, z braku laku, zagadał łopatę – Może klejnoty? Diamenty? Albo złoto? Będę bogaty!

Łopata, stojąc na baczność, zasugerowała, że jest tylko jeden sposób, aby się dowiedzieć. Ona i jeszcze parę jej pomniejszych przyjaciółek z kieszeni Człowieka wzięło się do roboty. Kiedy wszystkie zabezpieczenia puściły, Człowiek przez chwilę zastygł w milczeniu, wpatrując się w gotowy do otwarcia skarb. Wypuścił ze świstem powietrze, po czym z impetem odrzucił wieko.

Na początku nic się nie działo. W ciemnościach próżno było szukać błysku złota, diamentów czy choćby plastikowych paciorków.  Człowiek pochylił się, by łatwiej było mu odgarnąć ciemność na bok. Wtedy z tejże ciemności wyłoniła się głowa. Wtedy Człowiek krzyknął i upadł ze strachu pod przeciwległą ścianę. Wtedy głowa uniosła się, a za nią podążyła reszta ciała. Całkiem żywego, nic nie odpadało, nos trzymał się solidnie twarzy, rumieńce zaś świadczyły o sprawnie działającym układzie krwionośnym.

– Przepraszam, jeśli cię wystraszyłem. – powiedziała postać. Żywa jak nic. Człowiek szybko odzyskał wigor.

– Ja? Wystraszony! Ależ skąd! – krzyknął, trochę jakby za głośno. A może to tylko echo wzmocniło efekt. Na pewno.

– Jak się cieszę, że się do mnie dokopałeś! Na pewno nie była to łatwa droga. Jak widzisz – postać zaczęła strzepywać z siebie grube warstwy kurzu –  zwykle siedzę tu przez długi czas samotny, jakoś ludziom niezbyt do mnie po drodze… – powiedziała postać ze smutkiem.

Człowiek nie wiedział co powiedzieć. Przecież sam by nawet nie wpadł na to, żeby kopać na rozstaju dróg. Nadal wydawało mu się to dziwne i niedorzeczne. Gdyby nie Pokora i jej zaskakujące pomysły, spałby teraz w najlepsze, a nie grasował po nocy z łopatą. Nie wiedząc czemu, postanowił przyznać się do tego nieznajomemu. Może ten wytłumaczy mu, dlaczego jest niby takim wielkim skarbem?

– Nadal nie wiesz, kim jestem? – zapytała postać. Człowiek pokręcił głową.

– Moje imię to Przepraszam. – Człowiek patrzył nadal nic nie rozumiejąc. Nawet marnej korony na głowie nie miał, ten cały skarb… Nawet jednego złotego zęba…

– No i…?

– Czy to nie na mnie tyle razy czekałeś w swoim życiu? Gdy ktoś cię zranił okrutnym słowem? Gdy posiniaczył swoim działaniem? Pokiereszował swoją postawą? Ileż to razy liczyłeś na to, że ktoś zrozumie jednak twój ból i nie uderzy ponownie ciosem lekceważenia w jątrzącą się już ranę. Ile razy czekałeś na to, aż ktoś jednym słowem „przepraszam” w domyśle powie – tak uznaję swoją odpowiedzialność w twoim cierpieniu. Jakież by to było uwalniające, jak świeże powietrze, które przyspiesza proces gojenia, nie sądzisz, Człowieku?

-No… Sądzę. – przytaknął nadal z niedowierzaniem Człowiek – Ale cóż z tego? Przecież ty nie możesz mnie przeprosić za innych. To tak nie działa. – powiedział z nutką satysfakcji, że skutecznie podważył właśnie frazesy Przepraszam. Nie zawstydził go tym jednak wcale, wręcz przeciwnie, Przepraszam zaczął się śmiać tak głośno, potrząsając całym ciałem, aż kurz z jego głowy zaczął tworzyć wielkie matowe chmury, w wyniku czego śmiech szybko przemienił się w atak kichania. Człowiek skrzywił się zniesmaczony. Wcale nie było to śmieszne.

-Oj, Człowiek, ty nic nie rozumiesz. A kto kazał ci mnie wykopać? – podpowiedział uprzejmie Przepraszam.

– No, Pokora…

I nastała Cisza. Bo Człowiek dopiero teraz zrozumiał. Tak, jak on był raniony, tak samo on mógł przyczyniać się do ranienia innych. Przecież niczym nie różnił się od innych ludzi w tym zakresie. On tez miał moc niszczenia. Świadomą, nieświadomą, obojętnie, to właściwie miało mniejsze znaczenie.

 A przecież, paradoksalnie, uznanie tego mogło i jemu przynieść uwolnienie. Zamiast pogrążać się w agresywnym zaprzeczaniu czy ściskającym poczuciu winy, mógł spróbować zmierzyć się ze swoją zawiścią. Tylko czy będzie miał odwagę?

– Ej, Przepraszam… Sorry, że byłem taki nieprzyjemny. Już świta, może wpadniesz na poranną kawę?

andrew-buchanan-1315592-unsplash

Reklamy

10 uwag do wpisu “Tam, gdzie drogi się schodzą

  1. Jest taki projekt szkolny, „Klucze do ludzkich serc”. Proszę, dziękuję, przepraszam. Poświęcałam wiele czasu w klasach młodszych na realizację celów wychowawczych, bo dzieciaczki w takim wieku są jak plastelinka, bardzo plastyczne. Piękne opowiadanie, dziękuję!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.