Człowiek zapomniał się i stał się sobą

Umknęły daleko niepokojące Lęki i złowrogie Strachy. Biegły w podskokach, gubiąc zniszczone trampki, potykając się o falujące na boki sznurówki. Odwracały się tylko raz po raz z przerażeniem, czy aby niepokojąca aura Człowieka, która biła od niego coraz wyraźniej, nie dosięga swoim żarem ich wystraszonych tyłków.

Człowiek, idąc jeszcze na oślep, niepewnym krokiem, potrącał w amoku liczne ograniczenia, które sam wcześniej skrupulatnie i z uwagą stawiał. Drewniane płoty wywracały się niezgrabnie i koślawo, nakrywając krzywymi sztachetami, mury rozsypywały się w tryskających lawinach kamieni, a porwane siatki ogrodzeniowe powiewały teraz na wietrze, jak zrezygnowane białe flagi.

Mgła opadła, słońce spektakularnie wyszło zza chmur, jak diwa wyłaniająca się wśród oklasków i wiwatów zza kurtyny. Ale to Człowiek stał wreszcie w świetle jupiterów. Sam dla siebie.

Bowiem Człowiek zapomniał się i stał się sobą. Oddychał pełną piersią, wciągając przez nozdrza wszystkie zapachy, które oferował w swej bogatej ofercie świat. Wzrok mu się wyostrzył, dzięki czemu, wśród niuansów i ryzyka, zobaczył wyraźnie, jak nigdy dotąd, swoją drogę. Świadomość otuliła go swym zapachem, Autentyczność zaś podrygiwała ucieszona z uniesionymi ramionami. Człowiek, odurzony tym niebywałym kontaktem ze sobą, a tym samym z otaczającym światem, także zaczął tańczyć, wśród mokrej, miękkiej trawy, w rozpryskiwanym z impetem brudnym błocie, w trzeszczącym, suchym piasku. Tańczył jak szalony w rytm bicia własnego serca, którego akompaniament nareszcie usłyszał. Ten taniec był najprawdziwszy, bo nareszcie tańczony do własnej, niepowtarzalnej muzyki.

I kiedy tańczył, porywając do tańca świat, ucząc go sobie tylko znanych kroków, łzy napełniły jego oczy i, popychane przez rosnące Wzruszenie, skakały niczym odważni spadochroniarze, zachwycone olśniewającymi widokami. Nie znały dotąd tak szerokiej pespektywy.

Uśmiech wyjrzał zalękniony, po czym wyszedł, początkowo nieśmiało, na twarz Człowieka. Zauroczony, wypełzał ochoczo coraz dalej, aż śmiały się Człowieka uszy, brzuch, podrygiwały w konwulsjach śmiechu kolana i piszczały z radości palce u stóp.

Puściły duszące więzy, schematy i wzorce, powinności, nakazy i przekazy. Puściły siły niszczycielskie, które wciąż szeptały o zbliżającym się końcu świata. Człowiek zapomniał się i w tym czystym zapomnieniu mógł w końcu stać się sobą. Sobą w pełni, w kształcie tak prawdziwym, że nareszcie poczuł jak pasuje, jak zagubiony kawałek układanki, do otaczającego go świata.

Reklamy

13 uwag do wpisu “Człowiek zapomniał się i stał się sobą

    1. Moje doświadczenie pokazuje, że tak zdarza się np. w wyniku pracy terapeutycznej. Warto dodać, że nie jest to stan stały, stan absolutnej szczęśliwości i osiągnięcia wszystkich celów życiowych, jak niektórzy, zwłaszcza na początku terapii, by chcieli 🙂 Jednak jest to stan bycia autentycznym i z tego powodu szczęśliwym, który ma szansę się pojawiać, gdzie lęki, wewnętrzne ograniczenia czy sztywne wzorce są uświadamiane i traktowane z większym dystansem czy, jeśli czegoś nie da się zmienić, ze zdrową tolerancją.

      Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.