Koniec świata

Człowiek zbladł. Następnie zastygł jak małe zwierzę w potrzasku swojego krwiożerczego prześladowcy. Czekał na zbliżający się Armagedon, stukot wściekłych jeźdźców Apokalipsy i zniecierpliwiony palec boży, który wydłubie paznokciem dziurę w gęstych chmurach, by bez zastanowienia zmiażdżyć go jak mrówkę. Łzy natychmiast wypełniły jego oczy. Poczuł się jak dziecko. Bardzo złe i bardzo głupie dziecko.

– Elo. – usłyszał nagle – Wszystko ok? Może sobie usiądź, bo niewyraźnie jakoś wyglądasz.

Człowiek usiadł automatycznie, załamany, przerażony, bez życia. Patrzył na dowód swojej bezkresnej głupoty.

– Popełniłem cię. – wyszeptał cicho.

– No i…? – Błąd zachęcająco zawiesił głos.

– Jestem beznadziejny. Do niczego się nie nadaję.

Błąd, nieco roztargniony, usiadł obok, pogrzebał w kieszeniach, po czym wyciągnął paczkę zmiętych papierosów. Włożył jednego do ust, zapalił, po czym z zamyśleniem zaciągnął się szarym dymem.

– Ale, że jak? – chyba nadal nie rozumiał. Jego potrzeba zrozumienia wydawała się całkiem szczera i prostolinijna. To był prosty chłopak. Tylko Człowiek ubrał go w zbyt wysublimowane ubrania.

– Skoro znowu do mnie przychodzisz, to chyba świadczy o tym, jaki ze mnie nieudacznik? Taki do pokazywania w cyrku – „Proszę państwa, po kobiecie z brodą z przyjemnością przedstawiamy Człowieka, którego życie to nieustające pasmo błędów, pomyłek i żałosnych decyzji. Proszę przyjrzeć mu się uważnie, bo to ewenement na skalę światową!” – Człowiek zniżył głos udając charyzmatycznego konferansjera, do ust zaś przytknął wyimaginowany mikrofon. Błąd przydeptał czubkiem buta spalanego papierosa. Długo zastanawiał się, zanim przemówił.

– Wiesz, Człowiek… Nie chciałbym być nieuprzejmy… Ale nie czuj się taki wyjątkowy w tym swoim błądzeniu. Tak samo przychodzę do ciebie, jak i do innych. Jestem zwykły, rzekłbym nawet – całkiem naturalny. Dziś jestem u ciebie, jutro u Kowalskiego, pojutrze… – zerknął do małego kalendarza wyciągniętego z wewnętrznej kieszeni marynarki – u Nowakowej spod 6. A nie, czekaj – dodał nagle – spod 7, błąd się jakiś wkradł.  – wyciągnął granatowe pióro i pokreślił tu i tam. – To ty robisz ze mnie jakiegoś krwiożerczego potwora, zakładasz mi długie kły i kierujesz na mnie, a tym samym na siebie, reflektory wszystkich scen świata. – kontynuował. –  Robisz z tego koniec świata, jakbyś nie miał prawa się mylić.

– No tak, masz rację, to głupie – przyznał Człowiek, bezrefleksyjnie ciągnąc dalej w swoim karzącym duchu.

-Ech, z jaką łatwością przychodzi ci to ocenianie siebie. – Błąd skrzywił się i smutno pokręcił głową. Miał ochotę przytulić tego bezlitosnego dla siebie Człowieka, ale wiedział, że ten jeszcze nie jest na to gotowy i zapewne i to zinterpretuje w równie okrutny dla siebie sposób.

nicolas-thomas-544205-unsplash

Reklamy

9 uwag do wpisu “Koniec świata

  1. „Błąd” – to pojęcie względne. Podejmujemy decyzje, które dotyczą przyszłości a o której nic nie wiemy, możemy tylko się domyślać, opierając się na doświadczeniach z przeszłości. Dana decyzja może być niekorzystna i tyle, podejmujemy więc nową, być może lepszą. Jesteśmy po prostu Ludźmi – niedoskonałymi stworzeniami. Pamiętając o tym łatwiej jest zaakceptować i okazać sobie wyrozumiałość wobec popełnionych „błędów”. Serdecznie pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.