Po raz trzeci

– Po raz pierwszy, po raz drugi, po raz trzeci! Sprzedane! – stukot młotka obudził Człowieka, który, zapatrzony dotąd w ścianę, zdawał się nie widzieć, co dzieje się dookoła. Wraz z przebudzeniem pojawiła się Pogarda i Litość dla tego, który właśnie został sprzedany.

– Jak tak można – pomyślał z dezaprobatą – zdradzić siebie, sprzedać za nędzne grosze… Wstydu nie ma…

Człowiek pokręcił głową, ale już coś innego zaczęło zaprzątać jego uwagę. Siedząca obok Świadomość trąciła go bowiem boleśnie łokciem w bok. Nagle wszyscy patrzyli na niego. Poczuł jakiś dziwny dyskomfort, który zaczął tańczyć wzdłuż kręgosłupa. Krzesło stało się nagle bardzo niewygodne.

– W pokornym pochyleniu głowy, w słowach, które ucichły, zanim zostały wypowiedziane, w pustym milczeniu, gdy wszystko krzyczało, w niezgodzie, która przełknięta głośno, wcale nie przestała palić goryczą. – licytator po kolei wymieniał w jaki sposób sprzedawał się Człowiek. W czym przestawał być wierny sobie, gdzie zatracał siebie, z dławiącym przyklejonym uśmiechem dając to, czego oczekują od niego inni…

Spod  półprzymkniętych ze wstydu powiek, Człowiek nasłuchiwał za co się właśnie sprzedawał. Głosy, które słyszał, wydawały się całkiem znajome.

– Za przychylność – powiedział szef.

– Za spokój – wyliczali bliscy.

– Za akceptację – mówili koledzy.

– Za miłość – dodali rodzice.

Zachłannych głosów było dużo. A jego jakby coraz mniej. Czuł, że się zatraca i przestaje rozpoznawać sam siebie. To, co niby otrzymywał, wcale nie smakowało tak, jak powinno, wręcz przeciwnie, pozostawiało niesmak, zgagę i coraz mniejszy kontakt ze sobą. Musiało zawierać dużo sztucznych dodatków.

– Dość! – Człowiek krzyknął głośno i zerwał się z niewygodnego krzesła. Licytacja trwała jednak dalej. Nikt nie zwrócił na niego większe uwagi.

-Sprzedane za aprobatę społeczną! – Młotek potwierdził fakt sprzedaży kolejnego kawałka Człowieka.

– Nie ma mowy. Wypchajcie się! Nie jestem na sprzedaż. Zaszło jakieś fatalne nieporozumienie. Gdzie tu jest wyjście?

Człowiek podążał ku potężnym dwuskrzydłowym drzwiom. Przedzierał się przez tłumy ludzi jednak coraz wolniej. To Lęk złapał go za poły i utrudniaj wyjście.

– A co, jeśli  zostaniesz tam sam? – sączył jad wątpliwości wprost do jego niepewnego ucha. Człowiek już sam nie wiedział, czy sięgnąć po mosiężną klamkę.

tamara-garcevic-463764-unsplash

Reklamy

5 uwag do wpisu “Po raz trzeci

  1. Dla mnie poruszony temat zasługuje na długą dyskusję. Niezależność, wierność sobie to rzeczywiście może skutkować brakiem oparcia społecznego . Wymaga dużej samoświadomości, wiary we własne siły, czy chociażby asertywności i umiejętności dobrego komunikowania się. Nie jest łatwo by wolnym żaglem:)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Nie jest łatwo. W końcu Człowiek jest istotą społeczną. Sam musi więc sobie odpowiedzieć na pytanie, co dla niego jest ważniejsze, jakie koszty czy kompromisy jest w stanie przyjąć i tolerować, a w którym momencie rzeczywiście zaczyna tracić i krzywdzić siebie. Nie ma stanów idealnych, dlatego naszym życiowym zadaniem jest świadome branie odpowiedzialności za to, co możemy zmienić i wytworzenie tolerancji na to, czego zmienić się nie da lub nie warto, bo koszty będą zbyt wysokie.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.