Spakowane łzy

Człowiek szedł przed siebie. Starał się iść coraz szybciej, popychany przez niespokojne myśli i, był już prawie pewien, emocje niespełna rozumu. Wiatr bezczelnie wiał mu prosto w oczy, nie zważając ani trochę na uliczne zasady savoir vivre’u. „A masz, a masz!” zdawał się mówić z każdym kolejnym ciosem nieprzyjemnego powiewu. Jego chłód nawoływał kusząco już od dawna spakowane i czekające w gotowości  łzy. Czytaj dalej

Reklamy

Antracytowa kropla

Człowiek ściskał ją, bardzo mocno.  Zmiętą w dłoni, upchniętą w kieszeni, czasem skrytą w wewnętrznej kieszeni marynarki. Zwykle wciskał ją tak głęboko, że  udawało mu się oszukiwać nawet samego siebie. Decydował, że wcale jej tam nie ma.

Ale ona była zawsze. Tajemnica. Czytaj dalej

Za szybą

I kiedy świat stał się za trudny, kiedy ból stał się zbyt realny, wtedy Człowiek wielką mocą uczynił swój świat dwuwymiarowym. Niewiele trzeba było, a on już stał za wielką szybą, jak przed kinowym ekranem,  gdzie działo się wszystko, tak blisko, tuż obok, ale jednak – zupełnie bez Człowieka. Odciął się. Czytaj dalej

Impresjonistyczna mgła

– Gdzie jesteś?! Hop, hop! – Człowiek wszedł bardzo wysoko. Tak wysoko, że nawet echo już dało za wygraną, ulegając dotkliwemu lękowi wysokości.

– Tu! – usłyszał odpowiedź.

No, nie widział. Patrzył wciąż do góry. Ale od tego patrzenia tak kręciło mu się w głowie, że nie był w stanie zatrzymać już na niczym wzroku. Czytaj dalej

Koniec świata

Człowiek zbladł. Następnie zastygł jak małe zwierzę w potrzasku swojego krwiożerczego prześladowcy. Czekał na zbliżający się Armagedon, stukot wściekłych jeźdźców Apokalipsy i zniecierpliwiony palec boży, który wydłubie paznokciem dziurę w gęstych chmurach, by bez zastanowienia zmiażdżyć go jak mrówkę. Łzy natychmiast wypełniły jego oczy. Poczuł się jak dziecko. Bardzo złe i bardzo głupie dziecko. Czytaj dalej

Człowiek zapomniał się i stał się sobą

Umknęły daleko niepokojące Lęki i złowrogie Strachy. Biegły w podskokach, gubiąc zniszczone trampki, potykając się o falujące na boki sznurówki. Odwracały się tylko raz po raz z przerażeniem, czy aby niepokojąca aura Człowieka, która biła od niego coraz wyraźniej, nie dosięga swoim żarem ich wystraszonych tyłków. Czytaj dalej

Tam, gdzie drogi się schodzą

Człowiek kopał. Pot spływał mu po skroni i po plecach, włosy lepiły się do mokrego czoła, on jednak nie przestawał. Z oddali wyglądał jak szaleniec, który próbuje dostać się do środka ziemi, do sedna, a może nawet i do samej prawdy. Wszystko przez Pokorę. W środku nocy dała mu cynk. Co jak co, ale ona nigdy nie kłamała, nie miał zatem powodów, aby jej nie wierzyć, aby uznać, że jej sensacyjne doniesienia są nieprawdziwe i lepiej rozłączyć się, by ze stęknięciem, mlaśnięciem, albo nawet trzaskiem kości przewrócić się na drugi bok. Czytaj dalej

Plecami

– Na pewno coś źle zrozumiałem. Nie mogło być inaczej. – Człowiek powiedział to sobie głośno i wyraźnie. Żeby odgonić Wątpliwości. Zamknąć otwartą buzię Zdumieniu. Odesłać w siną dal Niedowierzanie. Dlatego też nie zareagował. W żaden sposób. Bo to przecież nie mogło być prawdą, prawda?
A jednak. Było. Czytaj dalej