Tam, gdzie drogi się schodzą

Człowiek kopał. Pot spływał mu po skroni i po plecach, włosy lepiły się do mokrego czoła, on jednak nie przestawał. Z oddali wyglądał jak szaleniec, który próbuje dostać się do środka ziemi, do sedna, a może nawet i do samej prawdy. Wszystko przez Pokorę. W środku nocy dała mu cynk. Co jak co, ale ona nigdy nie kłamała, nie miał zatem powodów, aby jej nie wierzyć, aby uznać, że jej sensacyjne doniesienia są nieprawdziwe i lepiej rozłączyć się, by ze stęknięciem, mlaśnięciem, albo nawet trzaskiem kości przewrócić się na drugi bok. Czytaj dalej

Reklamy

Podwórka dwa

Widziany przez dziury w płocie musiał wyglądać co najmniej dziwnie. Czasem szedł pewnie przed siebie, czasem przeskakiwał z nogi na nogę, to na lewo, to na prawo. Przymierzał, próbował, przyglądał się uważnie. Potem odchodził, oceniał z daleka, by po jakimś czasie namysłu podejść ponownie i przestawić w inne jednak miejsce. Czytaj dalej

Czekoladki z rumem

– O fuj! – aż go otrzepało – Zabierz to ode nie! – odsunął jej rękę z obrzydzeniem.

Pudełko wyglądało całkiem elegancko. Ale on doskonale wiedział, że te pozornie smakowite czekoladki kryły coś, czego wolał nie tykać. Coś, co nieraz powodowało u niego niestrawności, bóle brzucha i napady panicznego lęku. One… Spojrzał jeszcze raz dla pewności… Nadziewane były Odpowiedzialnością! Czytaj dalej

Algorytmy świata i ciepła kołdra w klatce

Wybiegła za nim prędzej niż się spodziewał.

– Gdzie lecisz? No przecież dopiero przyszedłeś! – zawołała, jednak Człowiek nie zareagował.

– Człowiek! – krzyknęła z wyraźną już irytacją.

Człowiek zatrzymał się gwałtownie w znacznej odległości. Na wielkim pobojowisku. Był potargany, bez jednego buta, z brudnymi smugami na twarzy.

– Nie zbliżaj się! –krzyknął – po czym chwycił leżący nieopodal kij i zasłonił się nim. Czytaj dalej

Kapelusz Odpowiedzialności

Ciiiii… – szepnął Człowiek. Swojemu odbiciu w lustrze. Patrzyło bezczelnie i przemądrzale. Ach, jak go czasem denerwował ten irytujący typ. Udało mu się jednak przemówić spokojnie, wyrozumiale, jednak stanowczo. – Przestań zagłuszać, paplać jak najęty, marudzić, obrażać się czy racjonalizować. Zacznij słuchać. Bałwanie – dodał z odrobiną złośliwej przyjemności. Czytaj dalej

Na kogo wypadnie, na tego bęc!

Plac był bardzo rozległy. Jak okiem sięgnąć Człowiek widział innych ludzi. Małych, dużych, brzydkich, zachwycających i absolutnie przeciętnych. Każdy zaopatrzony w zestaw kolorowych kred. Niektórzy spoglądali na siebie nieśmiało, niektórzy spode łba, jeszcze inni z wielkim zaciekawieniem i radosnym oczekiwaniem. Czytaj dalej