Obecna nieobecność

Zdawało się, że jest wszędzie. Panoszy się bezprawnie w każdym kącie domu. Rozpycha złośliwie korki na ulicach miasta. Obija się arogancko o gwiazdy kosmosu. Nieobecność wypierała nawet cząsteczki tlenu, które rytmicznie wypełniały  spragnione płuca. Czytaj dalej

Reklamy

Bezdotyk

Wydawało mu się, że zazwyczaj skutecznie wypierał jej istnienie. Jak nieużywany mebel, zasłaniał ją ciężkim prześcieradłem purpurowego stresu, pośpiechu i priorytetów. Tysiące naglących spraw stanowiło wspaniały kamuflaż, który krył lepiej, niż najdroższy fluid od Diora. Czasem, dla pewności, dodatkowo obficie pudrował ją potokiem hucznych słów. Czytaj dalej

Błękitna mapa życiowych dróg

Z wahaniem przystanął tuż przed jej drzwiami. Zatrzymał powietrze w płucach, po czym z głośnym świstem je uwolnił. Bał się. Wiedział jednak, że musi tam wejść, że musi stawić jej czoła. Mało prawdopodobne, że nigdy jej nie spotka. A jeśli miałoby się tak stać – wcale nie było to pocieszające. Może nawet jeszcze bardziej przerażające. Czytaj dalej

Do widzenia

– Ojej, chyba się spóźnię – pomyślał Człowiek, wbiegając do kawiarni, gdzie się umówili. Tupnął kilkakrotnie, aby strzepnąć śnieg z butów, ściągnął z głowy zaśnieżoną czapkę i pociągając nosem zaczął rozglądać się po pomieszczeniu. Ciekawe, czy już jest? Jak wygląda? Poznam ją? Zrobił parę kroków w stronę cierpliwie czekających stolików, po czym zawahał się i zatrzymał. W tym momencie ją zobaczył. Trzymała w dłoni filiżankę z parującą kawą i uśmiechała się do niego zalotnie. Podszedł niepewnie, chwycił delikatną dłoń, którą podała mu z gracją na przywitanie. Czytaj dalej

Żałoba traumatyczna, czyli kiedy śmierć zabija tych, którzy przeżyli

Śmierć jest nieodłącznym elementem naszego życia. Żałoba towarzysząca nam po stracie najbliższych, mimo, że bardzo nieprzyjemna i trudna, stanowi jednak naturalną reakcję na utraconą relację (więcej na ten temat przeczytasz tutaj). Musimy przejść jej poszczególne etapy, aby ostatecznie dokonać ponownej wewnętrznej integracji w rzeczywistości, w której nie ma już ukochanej osoby. Czasem zdarzają się jednak sytuacje, w których zwykle naturalny proces zostaje zaburzony i zaczyna przebiegać nieprawidłowo. Czytaj dalej

Ludzie przychodzą i odchodzą

  Siedziała na rozstaju dróg i płakała. W oddali widać było bladą postać, którą stopniowo pochłaniał błękit horyzontu.

– Czemu płaczesz, dziecko? – starsza kobieta położyła ciepłą dłoń na drżącej od płaczu głowie młodej dziewczyny. Ta podniosła na nią smutne oczy.

– Odeszła. Czytaj dalej

I stała się światłość

Nie było duże, mimo to w jakiś dziwny sposób wydawało się rosnąć z każdą chwilą… Rozprzestrzeniało się delikatnie, niemal niezauważalnie, acz z pewnego rodzaju dramatyczną determinacją, tak charakterystyczną dla każdego zjawiska fizycznego… Jak prawo przyciągania, jak przejście w stan gazowy… Zaczynało się chyba w samym środku. – A może gdzieś w okolicach żołądka? – pomyślał – Przecież okolice serca brzmiałyby zbyt tendencyjnie. Czytaj dalej