Rozmyte dni

– Chyba najwyższy czas odwiedzić okulistę – zmartwił się Człowiek. Widział coraz gorzej. Rozmywały mu się godziny. Dni. Ba, czasem nawet miesiące. Nie miał pewności, co może być tego przyczyną. Obserwował siebie uważnie, aby znaleźć jakieś prawidłowości, które sterują potajemnie jego ograniczającą się percepcją otaczającej rzeczywistości. Czytaj dalej

Reklamy

Postoję sobie…

– Stój! –krzyknął Człowiek – Ja cię skądś znam! Znam cię dobrze!

-Tak, tak, naturalnie… – tamten szedł dalej. Właściwie to pędził. Minę miał zafrasowaną, obecną prawdopodobnie tysiąc lat świetlnych stąd. Ciało niby było widoczne, ale szło na oślep, potykając się lub wpadając niezgrabnie na wystające elementy. Przyglądał się uważnie horyzontowi, ale nie dzisiejszemu, a temu z jutra. Czytaj dalej

Kołdra deszczu

Wyobraź sobie, że leżysz wygodnie w łóżku. Jesteś przykryty ciepłą kołdrą, która przyjemnie ogrzewa twoje ciało. Przewracasz się na drugi bok, przeciągasz. Nie musisz nigdzie wstawać, nie czekają na ciebie żadne obowiązki. Nikt od ciebie nic nie chce, ani nie wymaga. Przed tobą dzień tylko i wyłącznie dla ciebie. Czytaj dalej

Kompot truskawkowy

Człowiek przeciągał się powoli na leżaku.

– Mmm… – szepnął do swoich towarzyszy. Spojrzeli na niego ze zrozumieniem. Nie odpowiedzieli. Nie, nie dlatego, że lekceważyli Człowieka. Wręcz przeciwnie. Nie musieli nic więcej mówić. Bo i po co? Wszystko było tak proste, że bardziej jasne być nie mogło. Odpoczywali. Dodatkowe teorie były zbędne i tylko psułyby ideę tej prostoty. Czytaj dalej

Kapelusz Odpowiedzialności

Ciiiii… – szepnął Człowiek. Swojemu odbiciu w lustrze. Patrzyło bezczelnie i przemądrzale. Ach, jak go czasem denerwował ten irytujący typ. Udało mu się jednak przemówić spokojnie, wyrozumiale, jednak stanowczo. – Przestań zagłuszać, paplać jak najęty, marudzić, obrażać się czy racjonalizować. Zacznij słuchać. Bałwanie – dodał z odrobiną złośliwej przyjemności. Czytaj dalej