Tam i z powrotem

Zamykasz oczy. Siadasz wygodnie. Liczysz w myślach od jednego do dziesięciu i zauważasz, że z każdą kolejną liczbą Twój oddech staje się coraz bardziej spokojny i wyrównany. Być może słyszysz różne dźwięki dochodzące z zewnątrz, jednak zupełnie ci one nie przeszkadzają. Czytaj dalej

Reklamy

Kołdra deszczu

Wyobraź sobie, że leżysz wygodnie w łóżku. Jesteś przykryty ciepłą kołdrą, która przyjemnie ogrzewa twoje ciało. Przewracasz się na drugi bok, przeciągasz. Nie musisz nigdzie wstawać, nie czekają na ciebie żadne obowiązki. Nikt od ciebie nic nie chce, ani nie wymaga. Przed tobą dzień tylko i wyłącznie dla ciebie. Czytaj dalej

Kompot truskawkowy

Człowiek przeciągał się powoli na leżaku.

– Mmm… – szepnął do swoich towarzyszy. Spojrzeli na niego ze zrozumieniem. Nie odpowiedzieli. Nie, nie dlatego, że lekceważyli Człowieka. Wręcz przeciwnie. Nie musieli nic więcej mówić. Bo i po co? Wszystko było tak proste, że bardziej jasne być nie mogło. Odpoczywali. Dodatkowe teorie były zbędne i tylko psułyby ideę tej prostoty. Czytaj dalej

Kapelusz Odpowiedzialności

Ciiiii… – szepnął Człowiek. Swojemu odbiciu w lustrze. Patrzyło bezczelnie i przemądrzale. Ach, jak go czasem denerwował ten irytujący typ. Udało mu się jednak przemówić spokojnie, wyrozumiale, jednak stanowczo. – Przestań zagłuszać, paplać jak najęty, marudzić, obrażać się czy racjonalizować. Zacznij słuchać. Bałwanie – dodał z odrobiną złośliwej przyjemności. Czytaj dalej

Latem nie słucham ptaków

Człowiek otworzył oczy i natychmiast spojrzał w groźne źrenice Ciemności spowijającej pokój. Niby tak samo, a jednak jakby inaczej. Na ile pozwalał mu Sen skaczący wciąż jak wieloryb po głowie, próbował się zastanowić. To już nie była ta zimowa Ciemność, która jednym ciosem potrafiła powalić Poranek, który z podkulonym ogonem czekał godzinami na swoją kolej. To była Ciemność, która puszczała w szwach, łamała się, traciła swą gęstość i ciężar. Czytaj dalej

Czas na Ciszę

Zamknął muzyce usta zdecydowanym i bezdyskusyjnym przekręceniem pokrętła. Poprawił krawat i wyprasowaną białą koszulę. Ostatnie spojrzenie w lustro i już mógł podejść do drzwi. Nie dzwoniła. Nie pukała. Mimo to wiedział, ze już tam jest. Nacisnął klamkę, otworzył drzwi szeroko. Nawet one zamilkły, mimo że zwykle drwiącym skrzypieniem komentowały każdego gościa ośmielającego się przekroczyć próg jego domu. Czytaj dalej