Koniec świata

Człowiek zbladł. Następnie zastygł jak małe zwierzę w potrzasku swojego krwiożerczego prześladowcy. Czekał na zbliżający się Armagedon, stukot wściekłych jeźdźców Apokalipsy i zniecierpliwiony palec boży, który wydłubie paznokciem dziurę w gęstych chmurach, by bez zastanowienia zmiażdżyć go jak mrówkę. Łzy natychmiast wypełniły jego oczy. Poczuł się jak dziecko. Bardzo złe i bardzo głupie dziecko. Czytaj dalej

Reklamy

Wariat na salonach

Teraz dopiero Człowiek zrozumiał, że ten pan różne miał oblicza. Czasem głupkowate, wydawałoby się, że nieudolne albo niemrawe. Innym razem dziecięce, spontaniczne, radosne. Czasem wyglądał jakby dopiero co ktoś go rozpakował, zdejmując uprzednio z najwyższej półki w ekskluzywnym butiku. Czytaj dalej

Skowyt świetlików

Latały wokół niego jak mrugający tuman świetlików. Albo, jak kto woli, tuman muszek owocówek, ale, w przeciwieństwie do tychże, były bardzo owocne. Czasem były tak piękne i olśniewające, że od razu wrzucał je do worka z iluzjami. Nie poświęcał im większej uwagi, uznając je za naiwne i jakże dziecinne. Ech, jaki był niemądry. Nie ma nic bardziej twórczego niż zaciekawione dziecko wyglądające na palcach przez oczy dorosłego. Czytaj dalej

Czas na Ciszę

Zamknął muzyce usta zdecydowanym i bezdyskusyjnym przekręceniem pokrętła. Poprawił krawat i wyprasowaną białą koszulę. Ostatnie spojrzenie w lustro i już mógł podejść do drzwi. Nie dzwoniła. Nie pukała. Mimo to wiedział, ze już tam jest. Nacisnął klamkę, otworzył drzwi szeroko. Nawet one zamilkły, mimo że zwykle drwiącym skrzypieniem komentowały każdego gościa ośmielającego się przekroczyć próg jego domu. Czytaj dalej