Szerokie okna

Teraz to już sam nie wiedział.

Kiedyś był gotowy wytatuować  sobie jej imię na sercu. Albo i na czole. Chodziłby dumny jak paw i z chęcią prezentował swoje uwielbienie. Stanowiła motto dla jego relacji z ludźmi. Relacji z bliskimi, relacji zawodowych, była wszędzie. Wyidealizował ją, wniósł na piedestał, stawiał pomniki i zawsze ją realizował. Czytaj dalej

Chmurne anioły

Chmury wisiały ciężko, jak napęczniałe od deszczu pranie trzepoczące na sznurku, smagane przez pijany wiatr. Tu naderwane, tam usmolone sadzą z brudnego komina. Nagie drzewa odpuściły sobie wreszcie wstydliwe zatrzymywanie swoich opadających liści, które bezradnie traciły widoki i szerokie horyzonty. Rosa, obdarta z wiosennego uroku, zaprzyjaźniła się ze zbutwiałą trawą i nachalnym błotem. Czytaj dalej

Nienapojony kwiat

– Czarno – biało… – przyznał cichutko, ze wstydem.

– Żartujesz? – aż przekrzywiła głowę ze zdumienia. Trudno jej było uwierzyć.

– Naprawdę… Tak widzę świat. Utknąłem. – odpowiedział ze wstydem. – Szukam, szukam i nic. Porozkładałem sobie schematy jak leżaki na plaży, jeden obok drugiego, w takich samych odległościach. Ścisnąłem głowę czepkiem rzeczywistości, jak imadłem. Czytaj dalej