Liliowe dzień dobry

Obudził go delikatny Powiew. Musnął lekko w policzek na przywitanie, wzburzył, już i tak potarganą, grzywkę. Widać, że wstał wcześniej, zdążył zjeść śniadanie, był już pełen wigoru i siły, umyty i elegancki. Pachniał jaśminem, promieniał rześkim światłem poranka. Czytaj dalej

Reklamy

Rozmyte dni

– Chyba najwyższy czas odwiedzić okulistę – zmartwił się Człowiek. Widział coraz gorzej. Rozmywały mu się godziny. Dni. Ba, czasem nawet miesiące. Nie miał pewności, co może być tego przyczyną. Obserwował siebie uważnie, aby znaleźć jakieś prawidłowości, które sterują potajemnie jego ograniczającą się percepcją otaczającej rzeczywistości. Czytaj dalej

Kpiarz

 – Nie tak! Nie tak miało być! Źle! – krzyknął oburzony Człowiek. Granda jakaś! Skandal. Jak tak można? – Nogę weź tu. Ręce inaczej. Myślę, że będzie znacznie lepiej, gdy przesuniesz się tutaj, bliżej okna. Tu jest więcej słońca, będzie przyjemniej, cieplej, można sobie wygodnie usiąść i spoglądać na moje ulubione widoki. Czytaj dalej

Droga słońca

Masz zamknięte oczy. Oddychasz spokojnie, w swoim rytmie. Wokół panuje przyjemna ciemność. Ciemność ta jest jak kołdra, otula cię ze wszystkich stron, jest ci ciepło, miękko, czujesz się bezpiecznie. Bardzo bezpiecznie. Nie docierają do ciebie żadne niepokojące bodźce, nie myślisz o niczym, wszystko znajduje się poza tobą. Czytaj dalej

Postoję sobie…

– Stój! –krzyknął Człowiek – Ja cię skądś znam! Znam cię dobrze!

-Tak, tak, naturalnie… – tamten szedł dalej. Właściwie to pędził. Minę miał zafrasowaną, obecną prawdopodobnie tysiąc lat świetlnych stąd. Ciało niby było widoczne, ale szło na oślep, potykając się lub wpadając niezgrabnie na wystające elementy. Przyglądał się uważnie horyzontowi, ale nie dzisiejszemu, a temu z jutra. Czytaj dalej

Życie źle skrojone

Było mu niewygodnie. Coś go uwierało. Teraz nie miał już wątpliwości. Wcześniej jakoś sobie nie ufał. Wszyscy mówili, że jest dobrze. Że w głowie mu się poprzewracało. Że leży jak ulał. Że doceniać nie potrafi. A jego szczypało. Coś ciągnęło boleśnie. Dyskomfort był coraz bardziej nie do zniesienia. Czytaj dalej

Na kogo wypadnie, na tego bęc!

Plac był bardzo rozległy. Jak okiem sięgnąć Człowiek widział innych ludzi. Małych, dużych, brzydkich, zachwycających i absolutnie przeciętnych. Każdy zaopatrzony w zestaw kolorowych kred. Niektórzy spoglądali na siebie nieśmiało, niektórzy spode łba, jeszcze inni z wielkim zaciekawieniem i radosnym oczekiwaniem. Czytaj dalej